W zeszłym tygodniu poruszyliśmy temat tego
jaki poziom wskaźnika cena/zysk zwiększa prawdopodobieństwo, że dokonamy udanej inwestycji. W komentarzach pod tamtym wpisem pojawił się ciekawy pomysł, aby nie patrzeć na bezwzględną wartość wskaźnika C/Z, ale na to jak wartość C/Z danej spółki ma się do jej przeszłości.
Idea stojąca za tym pomysłem jest taka, że jeśli weźmiemy spółkę, która ma C/Z = 10 dopiero od tygodnia, a wcześniej przez 5 lat była notowana przy C/Z = 20, to taka spółka prezentuje inną historię niż druga spółka, która obecnie również ma C/Z = 10, ale przez ostatnie 5 lat była notowana w okolicy C/Z = 5.
Zgodnie z tą teorią na średni poziom C/Z z ostatnich lat przy jakim była notowana dana spółka, możemy spojrzeć jak na miernik średniej chciwości/strachu inwestorów względem spółki w tym okresie. Myśląc "szablonowo" powiemy, że długoterminowo wycena każdej spółki powinna tak się zmieniać, aby dążyć do punktu równowagi, który powiedzmy, że znajduje się gdzieś w okolicy C/Z = 10-25. Zgodnie z dzisiejszą teorią jednak, dopuszczamy możliwość, że różne spółki mają swój punkt równowagi wskaźnika C/Z na różnych wysokościach.