Nie ma co się oszukiwać. Każdy lubi mieć rację. Niestety rynek gnębi obstających za wszelką cenę przy swoim zdaniu, gdyż jak to się mówi: "mieć rację, a mieć rację co do rynku to dwie zupełnie różne sprawy".
Możemy mieć świetną strategię inwestowania, a mimo to nadal więcej tracić niż zarabiamy. Jak to możliwe? Wszystko wynika z uwielbienia jakim człowiek obdarza swoją nieomylność. Wyobraźcie sobie następującą sytuację:
Pewnego popołudnia, w czasie koszenia trawy przed swoim, domem za 10 milionów (zarobionych oczywiście na inwestycjach), spostrzegasz sąsiada. Rozmawiacie już chwilę, gdy ten zaczyna Ci opowiadać, o swoim nowym samochodzie. Dowiadujesz się, że ma świetne przyspieszenie.
Wszystko byłoby ok, gdybyś nie spotkał tego samego sąsiada kilka miesięcy później. Na pytanie o samochód, sąsiad nieco markotnieje i mówi, że ma już inny. Tamten za dużo palił.
Jak to możliwe, że formuła1, nagle stała się paliwożernym potworem?
Samochód od początku miał dobre przyspieszenie, co było powiązane z dużym zużyciem paliwa. Zmienił się tylko punkt widzenia sąsiada. Zaraz po kupnie (otworzeniu pozycji) szukał tylko argumentów potwierdzających dobry wybór. Gdy samochód został sprzedany, (sąsiad zamknął pozycję) szukał tylko tych negatywnych.
Czy ta historia nie przypomina wam sytuacji, z waszego życia, gdy po wyborze spółki lub fundusz inwestycyjnego, nawet przed samym sobą staraliście się szukać tylko pozytywnych stron waszego wyboru, udowadniając, że cena jest niedowartościowana i jest jeszcze dużo miejsca na wzrosty. Magicznym sposobem po sprzedaży nagle zaczęliście dostrzegać 1000 powodów, dlaczego cena miałaby zanurkować.
UWIELBIAMY MIEĆ RACJĘ, dlatego nieustannie szukamy potwierdzenia dokonanych wyborów, a jak wiadomo zawsze znajdzie się choć jeden argument potwierdzający dowolną teorię.
Abyś lepiej zrozumiał siłę subiektywnego spojrzenia, przypomnij sobie jak próbowałeś przekonać np. swoją dziewczynę / żonę do wyjścia do kina, gdy ta nie miała na to ochoty. Ty potrafiłeś rzetelnie przedstawić tysiące argumentów, dlaczego powinniście pójść, ona równie rzetelnie negowała każdy argument, ale wystarczyło, że w myśl zasady: "If You can't change her mind, change her mood", zmieniłeś jej nastrój, a sama szukała argumentów czemu powinniście pójść. Wszystko zależy od punktu widzenia.
Niestety nastrojów na rynku nie sposób zmienić w pojedynkę, dlatego aby uchronić się przed "wyleszczeniem" warto zastosować się do kilku rad:
- "trade what you see, not what you think" - czyli "graj pod to co widzisz, a nie po to co ci się wydaje". Tu objawia się przewaga mechanicznych systemów transakcyjnych. Zasada jest taka, aby nie robić prognoz dotyczących przyszłych trendów, a jedynie grać na aktualnie widocznych.
- zawsze miej plan B - planując inwestycję, zrób to w taki sposób, abyś potrafił zareagować jeśli rynek nie przyzna Ci racji. Jeśli po miesiącu inwestycji okazało się, że kupiłeś na szczycie to powinieneś odwołać się do planu B. Może nim być np. dokupienie akcji po cenie niższej, lub wyjście z inwestycji. Wybór należy do Ciebie. Ważne, żebyś nie stał sparaliżowany przed ekranem monitora zaklinając rynek, aby przyznał Ci rację. Zrozum - on lubi robić Ci na złość.
Moim głównym błędem, było niesprecyzowanie momentu wejścia w inwestycję. Napisałem coś takiego:
"Sygnałem kupna naszego systemu niech będzie zmiana kierunku zielonej linii, po dość dużym ruchu poprzedzającym (nie każda, aby wykluczyć drobne zawahania indeksów WW)."
Czym jest "dość duży" ruch?
Dzięki temu, tak na prawdę zielone strzałki nie są poprowadzone do wszystkich miejsc, w których powinniśmy rozpocząć inwestycję.
Na czerwono zaznaczyłem brakujące sygnały. Mógłbyś powiedzieć, że nie są to istotne ekstrema, ale pamiętaj, że znacznie łatwiej to ocenić patrząc na wykres w całości. Na bieżąco nie jesteśmy w stanie ocenić, czy dany szczyt jest ostatnim.
Dlaczego pominąłem te sygnały?
Po prostu jako autor szukałem argumentów potwierdzających działanie systemu. Niezależnie od tego czy system działa, czy nie jeśli jego działanie sprawdza autor zawsze okazuje się, że radzi sobie całkiem nieźle ;)
Konkluzja na dziś. Jeśli planujecie rozpocząć inwestycję zawsze przedstawcie swoją argumentację innej osobie, prosząc, aby znalazła jak najwięcej niedociągnięć. Jeśli znajomy znajdzie luki w twoim planie to rynek z pewnością ich nie ominie, a chyba lepiej żeby kolega zaśmiał Ci się w twarz niż miałby to zrobić rynek.
Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: | Zapisz się |