czwartek, 6 maja 2010

Spokojnie to tylko korekta


Ostatnie dni przyniosły nam zawirowania na rynkach. Waluty ruszyły ostro w górę, indeksy spadły o kilka procent, w nerwowej atmosferze do złudzenia przypominającej panikę. Wiele osób zastanawia się co robić. Panikować czy może wykorzystać okazję do tańszego dokupienia akcji. Aby zaspokoić waszą ciekawość przygotowałem prognozę na kilka najbliższych miesięcy.


Na początek spójrzmy na dane makro. One powiedzą nam czy nerwowa atmosfera na rynkach to tylko kipiące emocje czy może stoi za tym coś poważniejszego.

PKB
Odczytując z wciąż aktualnego wykresu w artykule o systemie transakcyjnym, widzimy, że znajdujemy się w fazie 4B (czyli po fazie 5). Jest to ciągle wczesna faza ożywienia gospodarczego. Przejście do fazy 2 lub 1, kiedy panika zacznie być wskazana, a kwiaciarki zaczną interesować się inwestowaniem powinno potrwać co najmniej 4-5 kwartałów.

Uwzględniając wyprzedzenie PKB względem indeksów, ożywienie gospodarcze na giełdzie powinno być odczuwalne jeszcze co najmniej 2-3 kwartały.

Więcej będzie można powiedzieć pod koniec miesiąca, kiedy to zostanie opublikowane PKB za I kwartał 2010.


IWW
Indeks Wskaźników Wyprzedzających został zaktualizowany od czasu ukazania się poprzedniego artykułu. Dane są pozytywne. IWW znów nie narysował szczytu (od szczytu zwykle mija od 6-8 miesięcy do końca hossy), co oznacza, że bessy możemy spodziewać się w okolicach końca roku. Dane za kolejny miesiąc zostaną opublikowane za 2-3 tygodnie.


stopy procentowe
O stopach pisałem całkiem niedawno. Aktualnie znajdujemy się pod koniec fazy zielonej. Faza czerwona rozpocznie się, gdy RPP zacznie podnosić stopy procentowe, czyli najprawdopodobniej w okolicach października, a więc właśnie wtedy wypatrywałbym najwcześniejszej możliwej daty rozpoczęcia bessy. Jednak znacznie bardziej prawdopodobne jest pojawienie się szczytu hossy w środku fazy czerwonej, a wiec w okolicach końca roku.

Wszystkie 3 moje wskaźniki makro są zgodne i wskazują końcówkę tego / początek następnego roku jako przełomowy punkt.

Jeśli już uwierzymy, że czekające nas spadki są tylko korektą, warto zastanowić się nad jej zasięgiem. Spójrzmy na wykres:


Na niebiesko zaznaczona jest roczna zmiana indeksu WIG, a na czerwono jego poziom punktowy. Bardzo dobrze widać efekt "gumki recepturki", która nie pozwala indeksowi na zbyt duże wzrosty lub spadki w ciągu jednego roku. Limitem wydaje się być 70%-90% w ciągu roku. Jeśli indeks wtargnie w ten zakres, gumka natychmiast ściąga go do średnich poziomów.

Strzałkami zaznaczyłem historyczne szczyty zmian indeksu WIG. Od 1996 roku naliczyłem ich 8. Można je zakwalifikować do 3 kategorii:
  • 2 szczyty były równocześnie szczytami hossy
  • 4 szczyty były początkiem korekty
  • 1 szczyt (nie przejął się tym, że jest szczytem) kontynuował wzrosty
Ostatni szczyt to ten wyrysowany niedawno, jeszcze nie wiemy do, której kategorii przyjdzie nam go zakwalifikować.

Można by się pokusić o policzenie prawdopodobieństwa przynależność do danych kategorii, ale zanim to zrobimy zwróćmy uwagę, że przez pierwsze kilkaset słów tego artykułu pisałem o tym, że to nie jest szczyt hossy, ponieważ dane makro temu przeczą.

Zostają 2 możliwości:
  • na 20% ruch w górę będzie kontynuowany i nie ma czym się przejmować.
  • na 80% czeka nas korekta.
Jeśli czeka nas korekta, spróbujmy przewidzieć jak duża i ile może trwać. Wykorzystamy do tego historyczne zasięgi 4 korekt.

Głębokości kolejnych korekt prezentują się następująco:  
  • 11,3%
  • 12,3% 
  • 10,7% 
  • 20,7%
Czasy trwania kolejnych korekt:
  • 18 tygodni
  • 11 tygodni
  • 5 tygodni
  • 4 tygodnie
Obecna korekta trwa jak na razie 2 tygodnie i spowodowała spadek indeksu WIG o ok 8%, a więc możemy się spodziewać spadku o kolejne 2%-12% w okresie od 2-16 tygodni.

Co do planów inwestycyjnych to jeśli wariant z korektą się sprawdzi, zamierzam dokupić trochę akcji (nie wcześniej niż przed debiutem PZU). Co do opcji mam dwie możliwość i jeszcze nie wiem, którą wybrać:
  • pozwolić aktualnej wygasnąć bez wartości, a po spadku o ok 10% kupić nową z późniejszym terminem wygasania
  • dokupić opcję PUT (zarabiającą na spadkach), aby na bieżąco bilansowała straty z opcji CALL
Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: