wtorek, 30 marca 2010

Gdyby tylko istniał wskaźnik wyprzedzający ruchy na giełdzie.

Niedawno opowiadałem wam o PKB, jako wyznaczniku cyklu koniunkturalnego. Szukając czegoś co mogłoby reagować szybciej niż PKB, a może nawet szybciej niż indeksy giełdowe swego czasu zajrzałem na stronę organizacji OECD, która prowadzi bazę przeróżnych wskaźników dla większości krajów świata. Znalazłem tam „Indeks Wskaźników Wyprzedzających Koniunktury” (w skrócie IWW).
Co to takiego? Jest to odpowiednik amerykańskiego LEI ( Index of Leading Indicators), który cytując za Wikipedią składa się z:
  • Średnia długość tygodnia pracy.
  • Nowo rejestrowani bezrobotni.
  • Nowe zamówienia.
  • Osiągi sprzedawców (wyniki sprzedaży).
  • Nowe zamówienia na dobra kapitałowe nie uwzględniające zamówień przemysłu zbrojeniowego.
  • Pozwolenia na budowę.
  • Poziom indeksu S&P 500.
  • Wskaźnik M2 skorygowany o inflację.
  • Różnica stóp procentowych 10-letnich obligacji i funduszy rezerwy federalnej.
  • Indeks oczekiwań konsumentów.
Oczywiście IWW dla Polski z pewnością różni się nieco w swojej budowie od LEI (zapewne S&P500 jest zastąpione rodzimym indeksem itp.). Jednak jego idea pozostaje taka sama. Ma on szybko reagować na zmiany w gospodarce, nawet kosztem błędnych wskazań. Mimo, że ważne jest aby wiedzieć co kryje się pod IWW, to bardziej interesuje nas czy to działa? Spójrzmy na obrazek:
Na wykresie widać przesuniętą korelację IWW w stosunku do PKB. Na pomarańczowo zaznaczono obszary, w których wskaźnik się "wahał". To niezdecydowanie wskaźnika nie występuje (lub występuje w mniejszych ilościach) w przypadku PKB. W zamian za niewielką niepewność zyskaliśmy szybkość otrzymywania informacji, gdyż PKB niejako podąża śladami IWW na naszym wykresie. Jakie to ma znaczenie dla naszych inwestycji?
Żeby odpowiedzieć na to pytanie spójrzmy na kolejny wykres:
Tym razem IWW zestawiłem z poziomem WIG. WIG jest w skali logarytmicznej aby wykresy "ładniej" się nakładały, ale nie jest to teraz istotne.
Ważne jest to, że IWW na tyle szybko wyprzedza PKB, że jest szybszy nawet od indeksów giełdowych, które są znane z tego, że pokazują stan przyszłej gospodarki (stąd obrazek ze strusiem:). Strzałkami zaznaczyłem powiązane szczyty i dołki na IWW ze szczytami i dołkami na WIGu. Żadna strzałka się nie jest skierowana w prawo, co oznacza, że każda zmiana długoterminowego trendu na WIGu była poprzedzona ekstremum na IWW. Jest to kluczowe zdanie w naszej dywagacji, gdyż pozwala nam sformułować śmiały wniosek: Zmiana trendu na giełdzie jest poprzedzona zmianą trendu na Indeksie Wskaźników Wyprzedzających Koniunkturę.
UWAGA dla wszystkich, którzy już zaczęli liczyć przyszłe dochody. Zmiana trendu na IWW nie musi spowodować, zmiany trendu na giełdzie. Jest to po prostu jeden z wielu czynników, które muszą wystąpić aby zmiana trendu na indeksach była możliwa. Ciemne strony wyprzedzania rynku. Jak już wiemy jest to specyficzny wskaźnik, który wnosi nowe światło do naszego systemu transakcyjnego, gdyż jest w stanie przewidzieć bessę lub hossę, jednak jest to obarczone dodatkowym ryzykiem.
  • Więcej błędów niż PKB - pomarańczowe elipsy na pierwszym wykresie pokazują, że IWW ma nieco większą tendencję do robienia zwodów.
  • Błąd roku 2004 - ten sam zarzut co w przypadku PKB, czyli pomimo hossy, IWW w 2003/2004 roku spadało na łeb na szyję. Nie jest to do końca błąd, gdyż wskaźnik ten poprawnie pokazał spowolnienie gospodarcze (ono rzeczywiście wystąpiło w 2004 roku co potwierdza PKB), jednak optymizm inwestorów "uratował" indeks przed spadkami, pomimo słabych fundamentów.
Jak bardzo IWW wyprzedza giełdę? Wielkości te są zmienne w czasie, jednak,można je zmierzyć badając średnią odległość dołków i górek na IWW i PKB. Odległości dołków z badanego okresu wyniosły: 10, 3, 4, 1, 5.  (średnia 4,6). Odległości szczytów z badanego okresu wyniosły: 11, 13, 11, 8, 11 (średnia 10,8). Do tego należy uwzględnić ok. 2 miesięczne opóźnienie w publikowaniu IWW (podobnie jak przy PKB) oraz miesięczne oczekiwanie na dodatkową próbkę, która pozwoli stwierdzić czy rzeczywiście zmieniamy trend czy tylko robiliśmy "zwód". Trzy wnioski:
  • Szczyt hossy możemy przewidzieć z większym wyprzedzeniem niż dołek bessy.
  • O tym, że jesteśmy w dołku bessy możemy dowiedzieć się na bieżąco, a czasem nawet z opóźnieniem kilku tygodniowym, jednak dla inwestorów długoterminowych nie jest to problemem.
  • Nawet jeśli IWW zawróci, ekstremum na giełdzie możemy prognozować z dokładnością do co najwyżej kilku miesięcy, gdyż występuje duża rozbieżność próbek, jednak dla inwestorów długoterminowych nie jest to problemem.
 Krótka analiza aktualnej sytuacji korzystając z IWW oraz PKB. IWW jak najbardziej znajduje się w moim systemie transakcyjnym, więc spróbujmy go wykorzystać. Patrząc na pierwszy wykres (ten z pomarańczowymi elipsami) mam 2 spostrzeżenia co do aktualnego poziomu IWW:
  • jest względnie wysoki, co porównując z danymi historycznymi pozwala sądzić, że zbliżamy się do maksimum
  • prędkość wzrostu maleje, co prowadzi do tego samego wniosku co pkt. 1.
PKB dla przypomnienia rośnie i wynosi 3,1%. Wnioski (to już drugie w tym poście): Najlepszy czas na inwestycje w akcje, ciągle trwa, a zakładając że maksimum na IWW pojawi się w ciągu 2 miesięcy, szczyt hossy powinniśmy zobaczyć za ( 10,8 - 3 + 2 = 9,8 ) niecałe 10 miesięcy czyli pod koniec roku, z dokładnością do kilku miesięcy oczywiście :)
Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: