Jaki poziom ceny do zysku (C/Z) jest optymalny?
Cena do zysku (C/Z) to jeden z najbardziej popularnych wskaźników analizy fundamentalnej. Mówi nam on o tym jak mocno inwestorzy są zainteresowani daną spółką. Jeśli zainteresowanie jest spore i każdy chce mieć akcje danej spółki, to jej cena wzrośnie (przy niezmienionych zyskach), a wiec wskaźnik C/Z będzie wysoki i powiemy, że spółka jest przewartościowana. Analogicznie jeśli relatywnie niewielu inwestorów jest zainteresowanych spółką, to jej cena w stosunku do zysków będzie relatywnie niska i powiemy, że spółka jest niedowartościowana. To wszystko już wiemy. Dziś odpowiemy sobie na pytanie o to ile konkretnie powinno wynosić C/Z, aby wskaźnik ten dawał nam statystyczną przewagę nad rynkiem?
Kiedy kupić mieszkanie?
Cykl na rynku nieruchomości jest dłuższy niż standardowy 3,5 roczny cykl giełdowy. Ciężko określić ile dokładnie trwa, gdyż jest on na tyle powolny, że mamy zbyt mało danych, aby postawić wiarygodną tezę, ale jeśli nie potrzebujemy dokładności, to spokojnie możemy szacować go na przedział ok. 7-11 lat, co odpowiada 2-3 standardowym cyklom giełdowym.
W ciągu ostatnich 16 lat (za ten okres mamy dane o rynku nieruchomości w Polsce) były 2 wyraźnie dobre okresy do zakupu mieszkania:
Polska tygrysem Europy
Coraz taniej jest produkować w Polsce

Choć patrząc na standardowy koszyk inflacyjny, czyli wydatki, które przeciętny konsument ponosi każdego miesiąca, przyzwyczailiśmy się już do tego, że koszty życia w Polsce rosną nawet o kilka procent rocznie, to istnie ważny obszar gospodarczy, w którym w ostatnim roku ceny nie tylko nie wzrosły, co wręcz spadły (o -1,2%). Mowa tu o cenach produkcyjnych. Jeśli o standardowej inflacji będziemy myśleć jak o wzroście kosztów życia, to o inflacji producentów możemy myśleć jak o wzroście kosztów bycia producentem. Spójrzmy na wykres:
Pengab prognozuje nadejście wzrostów
Oto goły, nieobrobiony wskaźnik na tle indeksu WIG:
Czy polskie akcje zabezpieczają przed inflacją?
USA i Strefa Euro znajdują się w sytuacji, w której pomimo usilnych prób nakarmienia gospodarki kolejnymi porcjami kredytu, jakaś jej część nie chce go przyjmować i zmierza w kierunku redukcji tempa zadłużania. Tę niechęć do rozkręcenia możemy zaobserwować na wykresie inflacji, która zarówno w USA jak i Strefie Euro od wielu lat pozostaje wyraźnie niska, a wręcz spadająca:
Reset dolara jeszcze nie teraz?
Tydzień temu oddaliśmy się nieco bardziej filozoficznemu pytaniu dotyczącemu "uczciwości" i stabilności kapitalizmu. Temat ten wywołał żywą debatę w komentarzach, do przeczytania której zachęcam.
W tym tygodniu wracamy do konkretów i przyjrzymy się kolejnemu wskaźnikowi, który może powiedzieć nam czy globalny reset jest blisko.
Rekordowe nadmiarowe rezerwy w bankach w USA
W październiku 2018 r. w ramach tego wpisu, zastanawialiśmy się kiedy FED sprowadzi kryzys z powrotem, argumentując tym, że FED jest niejako uwięziony pomiędzy koniecznością utrzymania niskich stóp procentowych (aby nie odczuwać skutków nadmiernego zadłużenia), a próbą rozkręcenia gospodarki, do której w przeszłości zawsze potrzebne były wysokie stopy procentowe.
Na działania FEDu (i później innych banków centralnych) rozpoczęte w 2008 r. można spojrzeć jak na eksperyment próbujący wygenerować przedsiębiorczość w okresie niskich stóp procentowych. Zależnie od tego co przyjmiemy za miarę sukcesu, programy QE był jednocześnie skuteczne i nieskuteczne.
Jeśli skupimy się na analizie zachowania PKB, inflacji lub poszerzającej się luki pomiędzy kapitałem należącym do bogatych i biednych (zanik klasy średniej) to QE uznamy za nieudane.
Jeśli jednak skupimy się na tym czy doszło do masowych bankructw banków oczekiwanych po pęknięciu bańki na nieruchomościach w 2007 r. i zdolności do podtrzymywania hossy na giełdzie, to QE uznamy za sukces. Oto wykres S&P500 od czasu rozpoczęcia pierwszego QE ok. 12 lat temu:
Indeks PMI prognozuje hossę na najbliższe 12 miesięcy.
Wskaźnik PMI gościł na tym blogu już wielokrotnie. Generalnie wyższe wartości wskaźnika oznaczają lepsze nastroje managerów, a niższe wartości - gorsze nastroje. Jego najnowszy odczyt to 52,8 pkt, co jest wartością najwyższą od dwóch lat. Dziś przyjrzymy się, co to oznacza dla giełdy?








