Zegar tyka i czas bessy nieubłaganie się zbliża. Czy jest jeszcze sens inwestować w tym cyklu czy może już czas zacząć myśleć o zarabianiu na spadkach?
W tych kwestiach głównie słucham danych makro i kilku własnych wskaźników, które w obecnym momencie pozostają pro-wzrostowe. Jeśli kogoś interesują szczegóły dotyczące wskaźników, z których korzystam to znajdzie je w makrosferze.
Dzisiaj jednak spróbujemy spojrzeć na rynek nieco inaczej niż zwykle. Ostatnio wpadło mi do głowy, że na naszym rynku na razie mieliśmy 2 na prawdę duże hossy:
- na początku istnienia giełdy w 1993 roku
- bliższa nam hossa z 2003 - 2007
Okazuje się, że dalszy przebieg indeksu giełdowego po tych dwóch hossach jest zaskakującą podobny.
- Zielone elipsy zaznaczają dwie wymienione wcześniej hossy.
- W obu przypadkach po nich nastąpiły silne bessy (czerwone elipsy).
- W obu przypadkach następnie mieliśmy do czynienia z hossą, która
- nie przebiła szczytu poprzedzającej ją wielkiej hossy
- ma strukturę wygasającą, czyli zamiast tworzyć hiperbolę pod koniec wzrostów (taką jak przy bańkach spekulacyjnych), łagodnie wygasza wzrosty przechodząc w trend boczny (ciemno zielone linie).
- Następnie w obu przypadkach przychodzi mała bessa (pomarańczowa elipsa).
Tu kończą się te podobieństwa, które możemy na 100% porównać. Daje nam to w efekcie synchronizację mówiącą, że obecna hossa jest cyklicznym odpowiednikiem hossy z 1999 - 2000 roku.
Hossa z 99/00 miała jedną bardzo charakterystyczną cechę: Mniej więcej w środku została przecięta głębszą korektą.
- Przed pojawieniem się korekty wzrost w 1999 roku wyniósł ok. 68%.
- Wzrost obecnej hossy w najwyższym punkcie wyniósł ok. 54%
Co działo się dalej?
Hossa z 1999/2000 po wyjściu z korekty sięgającej -16% przebiła poprzedni szczyt o ok. 30% tworząc nowe historyczne maksimum na GPW.
Obecne maksimum na GPW to szczyt z 2007 wynoszący ok. 68 tys. pkt. Gdyby obecna hossa miała pójść śladem naszej projekcji osiągnęłaby okolice 71 tys. pkt. a więc także ustanowiłaby nowy rekord na GPW.
Ta pozytywna projekcja współgra z tym co mówią dane makro i jest to nasz podstawowy scenariusz.
Być może wkrótce będzie trzeba przyjąć postawę pro-spadkową, ale gdybyśmy zrobili to już teraz byłoby to myślenie życzeniowe, a nie reakcja na otaczające nas dane. Na razie w portfelach inwestorów nie widać negatywnych skutków obecnej korekty i przebiega ona raczej płasko. (Dla przykładu nasz eksperymentalny portfel znajduje się tylko o 2,7% poniżej swojego historycznego maksimum), także złym podejściem byłoby rezygnowanie z akcji w obecnym momencie tylko dlatego, że nam się coś wydaje.
A jak tam wasze podejście do giełdy? Zaczynacie szykować się już na spadki czy jeszcze trzymacie w portfelach akcje?
Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: | Zapisz się |