Osoby śledzące dane makro równie pilnie jak ja z pewnością zauważyły w ostatnim czasie słabe zachowanie wskaźników szerokiego rynku, które zwykle były bardzo pomocne przy prognozowaniu giełdowej przyszłości. (Dla tych, którzy nie wiedzą czym są WSR polecam ten wpis.)
Oto aktualny wykres wskaźnika NH NL (New Highs - New Lows):
Wykres ten można zawsze znaleźć tutaj.
Jak widać takie same spadki wskaźnika jakie mamy obecnie w historii mogły, ale musiały oznaczać rozpoczęcia bessy, także ta informacja sama w sobie zbyt wiele nam nie mówi. Żeby dowiedzieć się więcej musimy zrozumieć ograniczenia wskaźnika NH - NL i poznać sposób na ich obejście.
Wskaźnik NH - NL to najprościej mówiąc liczba spółek, które utworzyły niedawno nowy szczyt minus liczba spółek, które utworzyły nowy dołek. Głównym ograniczeniem tak stworzonego wskaźnika jest zbiorcze liczenie szczytów i dołków.
Jeśli mamy hossę i dużo spółek tworzy nowe szczyty i mało spółek tworzy nowe dołki to wskaźnik będzie miał dużą wartość, ale co się stanie w trakcie przedłużającej się korekty? Wtedy liczba nowych szczytów będzie bliska zeru, ale liczba nowych dołków także będzie bliska zeru, gdyż spółki będą w trendzie bocznym. Wskaźnik NH - NL będzie miał bardzo małą wartość (lub nawet lekko ujemną), a więc znacznie mniejszą niż przed korektą. Niestety w takiej sytuacji nie wiemy czy spadek NH - NL oznacza nadchodzącą bessę, czy jest to efekt korekty i hossa będzie kontynuowana.
Aby pominąć to ograniczenie rozbijmy wskaźnik NH - NL na swa wskaźniki:
- NH - będzie liczył nowe szczyty
- NL - będzie liczył nowe dołki
Pomysł polega na tym, że aby bessa mogła nadejść nie wystarczy, że spółki nie będą tworzyć nowych szczytów. Muszą zacząć tworzyć nowe dołki.
Dlatego przy przewidywaniu nadejścia bessy zupełnie pominiemy informację o tym ile mamy nowych szczytów, a skupimy się na liczbie nowych dołków. Oto wykres wskaźnika NL (New Lows):
Wskaźnik osiąga najwyższe wartości w trakcie bessy, gdyż wtedy mamy dużo spółek, tworzących nowe dołki. W obecnym momencie wskaźnik NL ma bardzo małą wartość wynoszącą 2,88% (oznacza to, że w ciągu ostatniego roku 2,88% wszystkich spółek utworzyło nowy dołek).
Wskaźnik zaczyna rosnąć. Czarnymi liniami zaznaczyłem analogiczne momenty w historii, kiedy wskaźnik zaczyna rosnąć z niskiego poziomu. Poniżej przedstawiam dalszy przebieg indeksu WIG250 (kiedyś sWIG80) po takim zdarzeniu.
Okazuje się, że w perspektywie co najmniej 3 miesięcy we wszystkich scenariuszach istniał potencjał wzrostowy. Co więcej, w większości przypadków, po takim sygnale bessa nie nadeszła przez kolejne pół roku.
Jeśli chcielibyśmy otrzymać nieco dokładniejszą informację o momencie nadejścia bessy warto pozbyć się szumów licząc średnią ruchomą wskaźnika:
Na powyższym wykresie zaznaczyłem cykliczne dołki tworzone przez wskaźnik, które niemal idealnie trafiały z przewidzeniem zakończenia hossy. W obecnym momencie wskaźnik wciąż ma miejsce do spadków i obecnie jest raczej niechętny do wygenerowania negatywnego sygnału.
Wnioski:
- Słabość wskaźników szerokiego rynku jest tylko pozorna.
- Obecny poziom NL sugeruje silny rynek w perspektywie co najmniej 3 miesięcy.
- Ważnym sygnałem ostrzegawczym przed bessą będzie utworzenie dołka na średniej ruchomej NL.
Wszystkie omawiane dzisiaj wskaźniki można na bieżąco śledzić w ramach makrosfery.
Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: | Zapisz się |