poniedziałek, 2 maja 2011

Ile pieniędzy trzeba zarabiać, żeby być szczęśliwym


Ostatnio zauważyłem, że dużo osób wpada w pułapkę zarabiania coraz większych sum pieniędzy. Oczywiście nie ma nic złego w samym byciu zamożniejszym, w końcu zawsze lepiej mieć więcej niż mniej. Problem leży w ciągłym dążeniu do większego zarobku. Najlepiej przedstawić to na przykładzie:



Pan X nie ma pracy, dostaje 700zł zasiłku dla bezrobotnych. Żyje sobie powoli za te pieniądze, do tego zawsze znajdzie się jakaś dorywcza praca na boku pozwalająca zarobić 200zł na miesiąc i jakoś tak zawsze starcza na kolejny miesiąc. Marzeniem Pana X jest zarabiać choć trochę więcej, żeby mógł sobie spokojnie wypić dodatkowe piwko wieczorem bez liczenia czy mu starczy.


Pewnego dnia Pan X otrzymuje ofertę pracy. Będzie otrzymywał 1500zł na rękę. Oczywiście przyjmuje ofertę i szybko oblicza, że teraz co miesiąc będzie mógł odłożyć 600zł ( wcześniej zarabiał 900zł i mu wystarczało, więc całą nadwyżkę może oszczędzić). Ale po kilku miesiącach okazuje się, że dodatkowych pieniędzy nie udaje mu się odkładać, a raczej przeznacza je na poprawę warunków życia. (Teraz wieczorem może sobie wypić 2 piwa zamiast 1. Ma dodatkowe 15 kanałów w telewizji. itp. ). Marzeniem Pana X jest zarabiać choć trochę więcej, żeby mógł sobie bez problemu jeździć samochodem nie licząc czy mu starczy na benzynę.


Po 2 latach ciężkiej pracy, pracodawca dostrzega starania Pana X i ten dostaje awans. Nowe stanowisko wiąże się z dodatkową odpowiedzialnością, ale 2500zł na rękę, które będzie otrzymywał Pan X szybko przekonuje go, że to dobry pomysł. Pan X znów bierze kalkulator do ręki i oblicza, że teraz powinno mu się udać co miesiąc oszczędzić dodatkowy 1000zł. Po kilku miesiącach okazuje się jednak, że dodatkowe pieniądze znów jakoś się rozchodzą (teraz Pan X częściej jeździ samochodem, bo stać go na dodatkową benzynę, ma też nową mikrofalówkę i odkurzacz). Marzeniem Pana X jest zarabiać choć trochę więcej, żeby mógł sobie kupić mieszkanie i spokojnie je spłacać.


Po kolejnych 3 latach Pan X awansuje na stanowisko kierownicze w swojej firmie i będzie otrzymywał 4000zł na rękę. Dojdzie mu co prawda trochę obowiązków, ale dodatkowe 1500zł, które powinno mu się udać zaoszczędzić skutecznie pozbawia go wątpliwości. Niestety znów okazuje się, że za wiele nie da się oszczędzić. (Raty za nowe mieszkanie). Marzeniem Pana X jest zarabiać choć trochę więcej, żeby móc oszczędzić coś na emeryturę.


Po kilku miesiącach okazuję się, że firmę, w której pracuje Pan X przejmuje zagraniczny koncern i Pan X łapie się na "cięcia kadrowe". Znów jest na zasiłku i miesięcznie zarabia do 900 zł.

Ostrożnie z czytaniem książek o inwestowaniu.
Tam też pojawiają się błędy!

Teraz pytanie: Jak wyglądał poziom zadowolenia z życia Pana X na każdym ze szczebli?
(Oczywiście na kwestię zadowolenia wpływa jeszcze tysiąc innych czynników niepieniężnych, ale dla lepszego zobrazowania przyjmijmy, że wszystkie one przez cały czas były na stałym poziomie).

Uśredniając, poziom zadowolenia na każdym szczeblu wygląda mniej więcej tak:


Oczywiście nie chodzi to o konkretne wartości ale o pewne zależności:

  • Istnieje pewien próg pieniężny poniżej, którego brak pieniędzy jest dużym ograniczeniem w odczuwaniu zadowolenia (pkt 1)
  • Powyżej tego progu zależność przestaje być dostrzegalna. Stopniowo przyzwyczajamy się do życia na coraz to wyższym poziomie i staje się on naszym nowym poziomem bazowym (pkt 2,3,4)
  • Gdy stracimy coś co mieliśmy i wracamy do punktu wyjścia, nasze zadowolenie jest znacznie mniejsze niż było na początku (pkt 5)
O ile wnioski 1 i 3 nie są pewnie zbyt zaskakujące to wniosek nr. jest kluczem do zrozumienia dzisiejszego artykułu:

Jak poczuć szczęście niezależne od pieniędzy?
Zacznij realizować marzenie ograniczone czasem

Jeśli nie przymieramy głodem, to poziom naszego szczęścia NIE zależy w żaden sposób od pieniędzy.

Jeśli myślisz sobie: "no, jak? Przecież jakbym dostał teraz podwyżkę 500zł to byłbym bardziej zadowolony niż jestem" to zauważ, że w początkowym okresie na pewno tak by było, ale stopniowo przyzwyczajałbyś się do "nowego" standardu życia i poziom zadowolenia byłby taki sam jak przed podwyżką, a z podwyżką często wiążą się większe obowiązki (w postaci większej ilości czasu przeznaczanej na pracę lub większego stresu w pracy). W takiej sytuacji okazuje się, że praca pochłania Cię coraz bardziej, a poza pieniędzmi, które długoterminowo nie poprawiają Ci humoru, nie otrzymujesz nic.

Dlatego jako ćwiczenie po przeczytaniu, zastanów się czy przypadkiem nie wpadłeś w opisaną wyżej pułapkę i chcesz zarabiać coraz więcej tylko po to, żeby pozornie podnieść standard własnego życia
Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: