poniedziałek, 27 czerwca 2011

Mini bessa i super hossa.


Zwykle unikam odwołań do analizy technicznej jako, że jej sygnały nigdy nie są zbyt pewne, a jedynie dają zwiększone prawdopodobieństwo wystąpienia jakiegoś zdarzenia, ale jako, że wiemy już co mówią nam inne wskaźniki na temat obecnej sytuacji, to dzisiaj spróbujemy uzupełnić analizę o podejście stricte techniczne.


Do analizy wykorzystamy dziś 2 indeksy: WIG20 i sWIG80.

Poza samą analizą każdego z wykresów, będziemy mogli za jednym zamachem dokonać analizy porównawczej małych i dużych spółek. Dla niewtajemniczonych: analiza porównawcza to nic innego jak poszukiwanie dywergencji (rozbieżności) na dwóch wykresach. Takie dywergencje zwykle można zamienić na konkretne prognozy. Praktyka za chwile. Najpierw przeanalizujmy same wykresy:


Na obu wykresach zaznaczyłem 3 linie. Pierwsza od dołu łączy dołki 2 poprzednich rynków niedźwiedzia (z 2008-9 i 2002-3 r.). Kolejne 2 są górnym i dolnym ograniczeniem aktualnego trendu na indeksach. Poniżej znajdują się te same wykresy przybliżone do okresu, który najbardziej nas interesuje.


Już na pierwszy rzut oka widać kilka różnic. Przede wszystkim:

  • na indeksie małych spółek (sWIG80) właśnie przebiliśmy linię trendu łączącą długoterminowe dołki, podczas gdy na WIG20 odległość do tej samej linii jest bardzo daleka.
  • WIG20 znajduje się w trendzie lekko rosnącym, podczas gdy sWIG80 rysuje trójkąt ograniczony od góry.
Te 2 spostrzeżenia prowadzą do 1 wniosku: małe spółki już od dłuższego czasu zachowują się znacznie słabiej niż duże.

Czy to znaczy, że aktualnie powinniśmy inwestować tylko w duże spółki? Krótkoterminowo tak, ale w powyższym zdaniu kryje się jeszcze jeden znacznie bardziej przydatny wniosek. Aby go odkryć spójrzmy na wykres pokazujący historyczną zależność siły sWIG80 i WIG20. Wartości dodatnio oznaczają, że małe spółki były silniejsze niż duże, a ujemne odwrotnie.


Aktualnie jesteśmy na lekkim minusie i cykliczność sugeruje nam, że niedługo możemy spodziewać się kolejnego dołka. Poprzednie dołki wypadały:
  • 1998-04
  • 2002-01
  • 2005-01
  • 2008-07
Jeśli zostanie zachowany 3 - 3,5 letni odstęp to kolejny dołek rozbieżności siły małych i dużych spółek wystąpi od 2011-07 do 2011-12.

Co daje na ta wiedza?
Wystarczy wymienione wcześniej daty na wykres WIGu, aby wniosek nasunął się sam:


A właściwie to 3 wnioski:
  • przez pół roku po pojawieniu się strzałki lepiej było omijać giełdę.
  • po półroczu od pojawienia się strzałki śmiało można było inwestować.
  • spadki po strzałce nigdy nie były początkiem bessy, a raczej jej końcówką (lub echem).
Niby wszystko rozumiem, ale w takim razie czego powinienem się teraz spodziewać na giełdzie?
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to:

Sprawdź co
o nadchodzącej bessie mówią wskaźniki makroekonomiczne?
  • w drugim półroczu 2011 roku (pomiędzy lipcem, a grudniem) rozpocznie się mini bessa (echo poprzedniej bessy), która przyniesie spadki, ale nie jakieś tam gigantyczne (nic w porównaniu z bessą z 2008-09 roku).
  • mini bessa potrwa ok. pół roku, czyli skończy się pomiędzy styczniem 2012 i czerwcem 2012.
  • okres po skończeniu mini bessy będzie początkiem kolejnej na prawdę dużej hossy.
Oczywiście pamiętajcie, że analiza techniczna (i żadna inna) nie jest w stanie przepowiadać przyszłości, a jedynie dawać wskazówki co do prawdopodobieństwa wystąpienia różnych zjawisk, więc choć sam wierzę w swoje prognozy to Ty nie powinieneś przyjmować ich 100%  bezkrytycznie.

Odpowiadając na wasze maile: Osobiście już od kilku tygodni nie posiadam, żadnych akcji, ani funduszy i do zakończenia mini bessy nie planuję ich kupować. Mam za to dość sporo obligacji korporacyjnych, które są świetną alternatywą na niepewne czasy. Resztę gotówki zostawiam na razie jako zabezpieczenie do gry na opcjach na spadki WIG20.

A jak tam wasze portfele?
Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: