wtorek, 25 października 2011

Dlaczego nie zauważasz okazji, które zauważają inni?



Masz czasem wrażenie pustki i braku pomysłów, a gdy okazuje się, że kolejna osoba obok Ciebie odniosła sukces finansowy w, mogłoby się wydawać, banalny sposób. Jesteś zazdrosny i myślisz sobie, że równie dobrze teraz Ty mógłbyś stać na jej miejscu, bo działanie, które ta osoba wykonuje, nie wymaga praktycznie żadnych specjalnych kwalifikacji?


Zamiast tkwić w tej zazdrości, uświadom sobie, że codziennie mijasz średnio 2,5 okazji, które mogłyby odmienić Twoje życie. Pytanie tylko, dlaczego przez ostatnie kilka lat nie zauważyłeś żadnej z nich?



Wyobraź sobie, że jesteś postacią z gry komputerowej. Jak każda postać masz przypisane konkretne wartości atrybutów takich jak: siła, zwinność, inteligencja itp.


Poza atrybutami masz także miejsce na ekwipunek. Możesz nosić miecz, tarczę, talizmany i inne gadgety, które jeszcze bardziej zwiększają Twoją przydatność w walce.






Twoim głównym zadaniem jest pokonanie jakiegoś strasznego potwora, który czai się na końcu gry, jednak aby tego dokonać potrzebujesz najlepszego ekwipunku. Niestety będąc chuderlakiem nawet jeśli trafisz przypadkiem na najlepszy miecz w całej grze i tak nie będziesz w stanie go unieść, a więc dla Ciebie jest on bezużyteczny. Dlatego, zanim będziesz gotów przywdziać najlepszy ekwipunek potrzebujesz wysokich wartości atrybutów (siły, zwinności itp.). Atrybuty możesz rozwijać wykonując dodatkowe, poboczne zadania, które teoretycznie nie są niezbędne do przejścia gry.

A teraz ta sama historia innymi słowami:
Znajdujesz się w "grze" zwanej życiem. Jak każdy inny człowiek masz pewne atrybuty jak: doświadczenie, intuicja, kontakty, łatwość nawiązywania nowych znajomości, przedsiębiorczość itp.

Poza atrybutami masz przypisane do siebie źródła dochodów (ekwipunek). Może to być praca na etacie, może jakiś dochód pasywny, wszystko co wkłada pieniądze do Twojego portfela.

Choć Twoje główna misja w tej "grze" nie jest jednoznacznie określona to chyba każdy się zgodzi, że wraz z pokonywaniem kolejnych "poziomów" jednym z główniejszych zadań jest zdobywanie ekwipunku (źródeł dochodów) coraz to lepszej jakości (mających najlepszy stosunek dochodu do czasu pracy).

Niestety możliwość skorzystania z najlepszych źródeł jest silnie powiązana z posiadanymi atrybutami, w końcu: "będąc chuderlakiem nawet jeśli trafisz przypadkiem na najlepszy miecz w całej grze i tak nie będziesz w stanie go unieść". Nawet jeśli koło nosa będzie Ci się kręcić najlepsza możliwa okazja na ponadprzeciętny zarobek, niskim nakładem pracy, to mając zbyt niskie wartości atrybutów, po prostu jej nie zauważysz. Wrócisz do podziwiania innych i mówienia: "czemu mi takie rzeczy się nie zdarzają". 

We wczesnej fazie "gry" nie jesteśmy w stanie przewidzieć, które atrybuty przydadzą się nam najbardziej, dlatego najlepszym wyjściem jest rozwijanie wszystkich w miarę równomiernie. Tu z pomocą przychodzą nam "dodatkowe, poboczne zadania", które choć nie są niezbędne, to pozwalają zwiększać wartości atrybutów. 

Czym są takie poboczne zadania w realnym świecie?
  • bezinteresowna pomoc innym.
  • wymiana zdań i poglądów z innymi ludźmi.
  • ogólne: "dawanie więcej od siebie, oczekiwanie mniej od innych".
  • nieudane próby zarabiania na własną rękę.
Jakoś tak dziwnie się składa, że pomimo ogromnej analogii naszego życia do gry komputerowej, grając - każdy wie, że wykonywanie pobocznych misji, zawsze opłaci nam się w późniejszej części gry, żyjąc -  chcielibyśmy pominąć wszystkie "nieobowiązkowe" zadania i stanąć przed głównym bossem jak najszybciej, chociażby w samych gaciach.





Jeśli artykuł Ci się podoba kliknij "lubię to", aby inni też mogli go przeczytać:
Dodatkowo zapisz mi swój adres email, aby nie przegapić nowych artykułów (nie wysyłam żadnego spamu/reklam itp.):
Twój email:

18 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Najtrudniejsze to "dawanie więcej od siebie, oczekiwanie mniej od innych" przecież wydaje się że zawsze dajemy więcej:)

marek pisze...

Czy każdy mistrz rodził się od razu mistrzem - wątpię.Tylko ciężką pracą,odrobiną talentu i duuużą wyobraźnią można dojść do tego poziomu.
Trzeba też przejść pomyślnie przez wiele ciężkich prób,aby diament został oszlifowany.
Wszystko jest do osiągnięcia,ale nie dla każdego,gdyż każdy ma inne atrybuty,tak jak pisałeś.Myśle że masz duże zadatki na mistrza - mądrze piszesz.Trzymaj ten poziom a kiedyś ujrzysz pozytywne tego efekty.
Zazdrość jest naturalna,gdy widzisz kogoś osiągającego fajne efekty.Nie wiesz jednak jakie trudności musiał pokonać,aby to osiągnąć.
Jak sam pokonasz te trudności to też łatwiej będzie Ci zbliżyć się do podobnych efektów.
Nie ma nic za darmo!

Anonimowy pisze...

Tak z innej beczki, co to za gra?

kudlatygosc pisze...

Nie zgodzę się z tezą "dawanie więcej od siebie, oczekiwanie mniej od innych".

Należy mieć wysokie wymagania wobec innych (tak jak i wobec siebie), można mieć niskie wymagania co do życia (np: zamiast jeździć audi q7 kupie sobie 6 letniego chrupka). Wtedy mamy podwójny combo-bonus.

Paweł pisze...

Nie korzystamy z okazji może dlatego,że prawie wszystkie z nich wiążę się z ryzykiem, którego się boimy? A może z powodu lenistwa (w końcu z natury jesteśmy leniwi)? Moim zdaniem twierdząca jest odpowiedź na każde z tych pytań. A co Wy o tym sądzicie?

Konrad pisze...

Świetny wpis, który powinien pomóc wielu młodym osobom, jak połapać się w grze zwanej życiem.

WwWwW pisze...

Zauważanie okazji to jedno a bycie przygotowanym na nie aby je wykorzystać to już inna bajka... na szczęście nie wszystko rozbija się o fundusze jednak w przypadku większości "okazji" spełnia się maksyma że: żeby mieć pieniądze trzeba mieć pieniądze... i odwagę aby je zapędzić do pracy...

fakir151 pisze...

Pieniądz robi pieniądz, kwestia zdobycia pierwszych w miarę sensownych pieniędzy i potem jest z górki:) Jako przykład z gry najlepiej sprawdziłby się tu World of Warcraft bo tej gry nie da się przejść ani zdobyć w niej w wszystkiego tak jak w życiu:)

Anonimowy pisze...

Bóg stworzył na Ziemi najbardziej porąbaną wersję simsów. Z dalszych eksperymentów zrezygnował

BUKOSZ pisze...

OK z jednej strony faktycznie tak jest, że z czasem nabieramy doświadczenia i zaczynamy zauważać więcej okazji niż mając 15lat. Więcej - czy może bardziej innych okazji, możliwych do spełnienia dla tej grupy wiekowej albo finansowej.
Prawdą jest tez fakt, że czasami przez cały czas wszystkie okazje umykają nam sprzed nosa nie będąc zauważane przez nas. Jak to się dzieje, że jedni z biedy dorabiają się milionów a inni będąc milionerami stają się biedni. Ot zagadka....

Anonimowy pisze...

Na każdym naszym życiowym wyborze kładą się cieniem drogi niewybrane. Wolność jest tylko w granicach możliwości.

Anonimowy pisze...

Można też się urodzić córką Hiltona:)

Anonimowy pisze...

nie jest to tak, ze najtrudniej jest zdobyc jakies pieniadze a pozniej jest z gorki, niestety tak mysla ludzie biedni (bez urazy sam do nich sie zaliczam). Mam kolege ktory jest juz na gorce i stwierdzil, ze rownie ciezko, jak wdrapac sie na gorke, jest sie na niej utrzymac, nie mowiac juz o wdrapaniu sie na nowa, jeszcze wyzsza

Anonimowy pisze...

dla mnie najbardziej przykra jest satuacja, gdy mozesz miec super miecz, ale nie mozesz go utrzymac bo jestes zbyt chuderlawy, dlatego trzeba sie rozwijac w roznych kierunkach, jak pisze Filon, ja mam cos takiego, ze robie jakies rzeczy nie wiadomo dlaczego, dopiero pozniej sie okazuje, ze zdobyta umiejetnosci przy zupelnie innej okazji, stala sie przydatna w innym momencie zycia

Anonimowy pisze...

Wszyscy jesteśmy samotnymi Pielgrzymami w bezgranicznej przestrzeni wariantów ,brnącymi w ciemności fałszywych ograniczeń i stereotypów . Skorzystaj ze swojego prawa do swobody wyboru a usłyszysz szelest gwiazd porannych, i Twoje jabłka spadną ku niebu.Powodzenia samotny Pielgrzymie. cytat.

Marcin Hanke pisze...

Utknąłem w grze "Wiedźmin 2" stając przed Draugiem. Być może przygotowując lepiej postać, poradziłbym sobie z nim bez problemu...

J pisze...

... A najbardziej praktyczne przelozenie ma "nieudane próby zarabiania na własną rękę".

Mozna czytac klasykow, a i tak najlepiej uczymy sie na bledach... (wiem cos o tym, niestety).

J pisze...

J pisze...

... A najbardziej praktyczne przelozenie ma "nieudane próby zarabiania na własną rękę".

Mozna czytac klasykow, a i tak najlepiej uczymy sie na bledach... (wiem cos o tym, niestety).

Jeśli po dodaniu Twój komentarz jest niewidoczny, upewnij się czy Twoja przeglądarka ma włączoną opcję obsługi ciasteczek (cookies).

Prześlij komentarz