piątek, 11 lutego 2011

Dlaczego za kilka miesięcy rozpocznie się bessa?

(źródło obrazka: http://diablo2.za.pl/)

Witam po dłuższej przerwie spowodowanej wyjazdem. Dziś nie będzie zbyt przyjemnie dla posiadaczy akcji, gdyż rychły powrót bessy wydaje się być nieunikniony. Nie warto jednak wpadać w przesadną panikę, gdyż zanim to nastąpi, jeszcze przez kilka tygodni, a może nawet miesięcy będzie można sporo zarobić. Właściwie to na tym mógłbym zakończyć ;) ale żeby dać Wam możliwość do samodzielnej oceny sytuacji, poniżej prezentuję podstawy, na których opieram moją tezę.



Niecałe 3 miesiące temu w artykule Rok 2011 - hossa czy bessa? opisałem 2 równie prawdopodobne scenariusze na rok 2011. Różniły się tylko tym, że scenariusz pierwszy (żółty) przewidywał wzrosty o ok. 73%, natomiast scenariusz drugi (niebieski) spadki o 38% w ciągu roku.

Być może cały tamten artykuł wydawałby się bezwartościowy, w końcu co to za prognoza: "giełdy będą rosnąć, no chyba że akurat spadną", gdyby nie fakt, że dołączone zostały takie punkty:


  • Jeśli za 2-3 miesiące liczba rosnących gospodarek znacząco się zwiększy (powyżej 10) to jest duża szansa, że w 2011 czeka nas kontynuacja hossy.
  • Jeśli za 2-3 miesiące liczba rosnących gospodarek nadal będzie szorować o dno to znacznie wzrośnie prawdopodobieństwo bessy w 2011r.

tak się składa, że w tym tygodniu miną 3 miesiące od tamtej prognozy, więc jest to bardzo dobry moment, aby się zdecydować na konkretny wariant. Dla przypomnienia jeszcze raz wstawiam wykres prezentowany w tamtym poście.


Jak widać kluczowym czynnikiem decydującym o wyborze wariantu jest liczba rosnących gospodarek (liczona na podstawie wzrostu lub spadku IWW dla każdego kraju z osobna). Zaktualizowany wykres siły gospodarek światowych wygląda następująco:


Nie ma wątpliwości, że dalej szorujemy o dno. Aktualnie tylko 3 państwa wzmacniają swoją gospodarkę. Są to: Grecja, Irlandia i Meksyk. Pozostałe gospodarki świata ( w tym te największe) słabną, co nie wróży zbyt dobrej przyszłości ogólnoświatowej ekonomii, a tym samym naszej giełdzie. Dlatego jako wariant znacznie bardziej prawdopodobny wybieram niebieski.

Historycznie nadejście bessy zawsze było poprzedzane sygnałem na IWW dla Polski. Sprawdźmy czy tym razem także mamy taki sygnał:


Na razie niech interesuje nas tylko różowa linia przedstawiająca IWW dla Polski. Nie ma wątpliwości, iż w lipcu 2010 roku rozpoczęty został trend spadkowy na Indeksie Wskaźników Wyprzedzających. Jako, że historyczne prawidłowości sugerują, iż IWW nie lubi zbyt często zmieniać kierunku, cienka różowa linia obrazuje prognozowany dalszy kierunek ruchu. Na razie nie skupiajmy się na jego zasięgu, gdyż nijak nie pomoże nam to w aktualnej prognozie. Niech wystarczy nam fakt, że w ciągu najbliższych miesięcy wskaźnik wyprzedzający będzie dalej spadał.


"Odległości szczytów [pomiedzy IWW i WIG] z badanego okresu wyniosły: 11, 13, 11, 8, 11 (średnia 10,8).
Do tego należy uwzględnić ok. 2 miesięczne opóźnienie w publikowaniu IWW (podobnie jak przy PKB) oraz miesięczne oczekiwanie na dodatkową próbkę, która pozwoli stwierdzić czy rzeczywiście zmieniamy trend czy tylko robiliśmy "zwód"."

Dzięki tej wiedzy możemy oszacować czas powstania szczytu hossy na indeksie WIG na czerwiec 2011 roku (11 miesięcy od szczytu na IWW). Oczywiście historyczne rozbieżności nie pozwalają na dokładne wyznaczenie daty, a jedynie jej przybliżenie, dlatego znacznie będzie podanie widełek. Szczyt nie powinien wystąpić wcześniej niż w marcu 2011 roku (po 8 miesiącach) oraz nie później niż w sierpniu 2011 roku (13 miesięcy). 

Z powyższych rozważań płyną 2 ciekawe wnioski:
  • Szczytu hossy jeszcze nie było
  • Pierwsza połowa 2011 roku zapowiada się pozytywnie dla posiadaczy akcji, ale rozliczając 2011 rok jako całość bardzo prawdopodobny jest wariant niebieski, czyli duże spadki, co implikuje beznadziejne drugie półrocze.
Jakby na potwierdzenie tych słów na omawianym przed chwila wykresie widać, iż każdy szczyt w zmienności WIGu tworzony był dwustopniowo. Szczyty zostały połączone zieloną linią. Za każdym razem były dwa. Nigdy jeden. W obecnej hossie jak na razie mamy pojedynczy pik w zmienności co pozwala mi przypuszczać, że drugi jest w drodze i pojawi się niedługo generując ostateczny szczyt hossy w okolicach czerwca 2011 roku. Prognozowany przebieg zmienności WIG został zaznaczony cienką niebieską linią.

Co powinienem zrobić z akcjami?
Jak zwykle zanim napiszę co sam zrobię, apeluję o nie przyjmowanie bezkrytycznie moich rozważań, gdyż to, że są oparte na danych historycznych nie gwarantuje, że te same wzorce wystąpią w przyszłości.

Sam posiadam aktualnie akcje KGH,GPW i MNC. Zgodnie z wymową dzisiejszego artykułu zamierzam się powoli pozbywać poszczególnych akcji, tak aby w okolicach maja/czerwca pozbyć się ok. 2/3 aktualnie posiadanych walorów. Nie będę jednak sprzedawał proporcjonalnie akcji każdej z posiadanych spółek. KGH traktuję jako spółkę agresywną i jako taka świetnie nadaje się do zarabiania w czasie hossy, ale jest pierwszą, która traci w bessie. GPW i MNC są raczej defensywne i nie dają spektakularnych zysków w krótkim czasie, ale także są dość odporne na spadki (co do MNC mam potwierdzenie w postaci notowań historycznych, co do GPW to tylko moje przypuszczenia).

W związku z tym w ciągu kilku najbliższych miesięcy pozbędę się całego pakietu KGH, tak aby przygotować swój portfel do defensywy. Później powoli lecz konsekwentnie będę się pozbywał pozostałych walorów. Jeśli kilka kolejnych miesięcy potwierdzi moją prognozę (gospodarki światowe nadal będą słabe), w drugiej połowie roku skupię się na krótkiej sprzedaży i zarabianiu na spadkowych opcjach, ale nie wyprzedzajmy faktów ;)

Ktoś mógłby się zapytać, dlaczego od razu nie sprzedam wszystkiego skoro prognozuję bessę. Odpowiedź jest taka, że bessę prognozuję dopiero za ok. 4 miesiące, więc nie ma co zbyt szybko panikować, gdyż okresy tuż przed szczytem często pozwalają dużo zarobić w krótkim czasie.

A jakie są wasze plany portfelowe na najbliższe miesiące?

Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: