czwartek, 4 kwietnia 2013

Inwestowanie pod dywidendy


Dywidendy są dodatkowym smaczkiem dla inwestorów, który uwiarygadnia osiągane przez spółkę zyski. Znaną techniką inwestycyjną jest trzymanie spółek, które regularnie wypłacają dywidendę i traktowanie ich jak lokaty. Wystarczy ignorować zachowanie ceny akcji danej spółki zakładając, że i tak nigdy ich nie sprzedamy, a jedyne zyski czerpać w postaci kilkuprocentowej dywidendy.

Choć taka technika w ogólności się sprawdza to ostatni przypadek TPSy pokazał jak dużym ryzykiem obarczone jest takie inwestowanie. Poniżej tabelka z listą dywidend wypłaconych przez tą spółkę w ciągu ostatnich lat.




Przez ostatnie 6 lat można było spokojnie otrzymywać zyski znacznie przekraczające jakiekolwiek lokaty. Z dużym prawdopodobieństwem jeszcze niedawno można było prognozować, że spółka już zawsze będzie wypłacać 1,5zł na akcję.

I nagle pojawiła się informacja o ograniczeniu dywidendy najpierw do 1zł na akcję, później do 50 gr na akcję. Jednocześnie kurs TPSy tworzy tzw. formację wodospadu:


W tym momencie inwestorzy, którzy przez tyle lat mieli gwarancję stabilności nagle tracą ok. 60% kapitału i brak perspektyw na dalsze wypłaty dywidendy porównywalne wielkością z poprzednimi.

Jak zrobić to lepiej? Czy da się inwestować pod dywidendy, zachowując margines bezpieczeństwa?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie przyjrzyjmy się bliżej wynikom osiąganym w ostatnich latach przez TPS.


Patrząc na powyższy wykres pojawia się pytanie: "Skoro spółka w ostatnich latach osiągała coraz gorsze wyniki to dlaczego wypłacana dywidenda rosła, a później była stabilna na wysokim poziomie"?

Dochodzimy do prostego wniosku, że ważnym warunkiem rozważenia spółki jako potencjalnej inwestycji dywidendowej jest stabilność osiąganych przez nią wyników.

Takich spółek jest obecnie co najmniej kilka i można by uznać, że jest to wystarczające zabezpieczenie przed powtórkami sytuacji TPSy, ale my idźmy o krok dalej i spróbujmy przeanalizować jak zachowuje się kurs akcji spółki typowo dywidendowej, czyli takiej, która osiąga stałe wyniki (nie pogarszają się ale też nie poprawiają), a jednocześnie wypłaca atrakcyjną dywidendę.

Spodziewamy się, że taka spółka powinna być w wiecznym trendzie bocznym, gdyż wzrosty ceny akcji byłyby akurat idealnie rekompensowane przez coroczne odcinanie dywidendy. Sprawdźmy jak ta teoria ma się do praktyki. Do analizy wykorzystamy spółkę, która według mnie najlepiej ze wszystkich pasuje do opisu:

  • zdrowa fundamentalnie - Spółka musi zarabiać, być rentowna itp.
  • stabilna fundamentalnie - Osiąga powtarzalne wyniki. Nie ma przed sobą jakichś ogromnych zagrożeń, ale też nie ma zbyt wielkich perspektyw rozwoju.
  • dywidendowa - wypłaca dywidendę od co najmniej 5 lat, a dywidenda za ostatni rok wyniosła co najmniej 5%.
Tą spółką jest MCLOGIC. Poniżej wykres spółki i wypłacane przez nią dywidendy.




Jak widać po wykresie ceny teoria o trendzie bocznym sprawdza się całkiem nieźle. Można uznać, że od maja 2009 roku (czyli od daty wypłaty pierwszej większej dywidendy) spółka jest w trendzie bocznym.

Sprawdźmy w takim razie czy istnieje możliwość przewidzenia zachowania się kursu akcji na podstawie dat wypłaty dywidendy. W tym celu sprawdziłem co dzieje się z kursem na kilkanaście tygodni przed i po wypłacie dywidendy. Wyniki są bardzo interesujące.



Okazuje się, że kupno akcji MCL w ciągu ostatnich 6 lat na 10 tygodni przed przyznaniem dywidendy statystycznie było bardzo dobrą decyzją. Tylko inwestycja w 2008 roku przyniosłaby stratę (można to tłumaczyć słabą kondycją całej giełdy w tamtym czasie oraz tym, że dywidenda w 2008 roku była znacznie mniejsza niż te wypłacane przez ostatnie 5 lat).

Co ciekawsze z drugiego wykresu widzimy, że dzień wypłaty dywidendy praktycznie zawsze zapowiadał nadchodzące bardzo duże spadki.

Jak to wyjaśnić? Najprawdopodobniej wygląda to tak, że ludzie patrzą na dywidendę bardzo krótkoterminowo. W momencie kiedy dowiadują się, że dana spółka wypłaci w tym roku dużą dywidendę kupują jej akcje na kilka tygodni przed dniem jej rozliczenia, z zamiarem pozbycia się akcji gdy tylko kurs wróci do poziomu z przed odcięcia dywidendy. W ten sposób na spółkach stale poprawiających swoje wyniki można w kilka tygodni zgarnąć 5-6% zysku.

Jednak na stabilnych spółkach taka strategia powoduje znaczny wzrost cen na kilka tygodni przed rozliczeniem dywidendy (gdyż wszyscy kupują pod dywidendę), a następnie w dniu jej przyznania zaczyna się fala sprzedaży, gdyż nikomu nie chce się czekać całego roku na kolejną dywidendę.

Jeśli rzeczywiście tak jest i jest to powtarzalne zjawisko to może warto przyjrzeć się bliżej spółce MCLOGIC na początku 2014 roku. Jeśli jej wyniki nadal będą stabilne, a kurs względnie niski, będzie można rozważyć zakup z zamiarem sprzedaży tuż przed rozliczeniem dywidendy. 


Jednak zanim to nastąpi mam do was pytanie czy znacie inne takie spółki, których cena akcji jest w mniejszym stopniu dyktowana wynikami, a w większym wypłacaną dywidendą?

Może uda się na nich odnaleźć podobną zależność co na MCLOGIC?






Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: