W naszym eksperymencie zaczyna być ciekawie. Już 3 tydzień z rzędu nasza strategia radzi sobie lepiej niż indeksy giełdowe. Do końca eksperymentu pozostało jeszcze 8 tygodni, więc dziś po raz pierwszy zastanowimy się nad wnioskami płynącymi z naszej strategii doboru spółek.
Na początek aktualne wyniki:
Nasz portfel w ciągu 3 tygodni istnienia zwiększył swoją wartość o 5,42%. W tym samym czasie indeks WIG20 stracił 0,24%. Co ważniejsze jak na razie w każdym tygodniu różnica pomiędzy wynikami portfela względem indeksu była dodatnia.
Na bardzo dobry wynik portfela w tym tygodniu wpłynęły głównie rewelacyjne zachowania WLT i IMC (wzrost tygodniowy o odpowiednio 11% i niemal 7%). Dobrze zachowywał się też KGH zyskując niecałe 3%. Najsłabiej w tym tygodniu wypadło PCE tracąc niemal 2,5%.
Aktualne wskazania naszego systemu to:
Liczba sygnałów zakupu się zmniejszyła. Obecnie tylko 2 spółki wykazują postawę zachęcającą do zakupów. Mimo to do ewentualnych pierwszych sprzedaży jeszcze daleko.
Jak dobrze napisał jeden z czytelników, aby być pewnym zachowania systemu powinniśmy przejechać na nim co najmniej jeden pełny cykl hossa-bessa. Oczywiście, do tego potrzeba kilku lat, ale gdyby po takim okresie przypuszczenia co do słuszności systemu potwierdziłyby się, byłby on sporo wart, gdyż dawałby bardzo duże prawdopodobieństwo finansowego sukcesu. Zanim nie potwierdzimy tego prawdopodobieństwa doświadczalnie pozostaje nam przeanalizować potencjalne zachowania systemu w różnych fazach cyklu hossa-bessa.
1) początek hossy
W początkowej fazie hossy, gdy nikt jeszcze nie wie, że mamy hossę występuje duże zróżnicowanie pomiędzy najlepszymi i najgorszymi spółkami. Niektóre już zaczęły hossę (która jest na nich postrzegana jako korekta przed dalszymi spadkami), a inne nadal szorują po dnie. Okazuje się, że w tej fazie zakupy najczęściej dokonywane są przez dużych inwestorów, a więc nie skończą się szybko, gdyż duzi gracze nigdy nie grają na krótkie terminy.
Taki scenariusz idealnie współgra z naszą strategią, gdyż wystarczy ze spółek zauważonych przez dużych inwestorów wybrać te, które są solidne fundamentalnie aby z łatwością wynikami przebić rynek.
2) środek hossy
Coraz więcej osób zaczyna wierzyć w nadchodzącą hossę. Do spółek zauważonych przez dużych graczy dopływa kapitał spekulacyjny, który pomaga dalszym wzrostom. Coraz mniej spółek ma wycenę, która pozwala je uznać za tanie fundamentalnie. W wyniku tego nasza strategia daje coraz mniej sygnałów kupna, aż znikają one zupełnie. Co prawda kupione wcześniej spółki nadal zarabiają powyżej indeksów, a będziemy je jeszcze trzymać średnio kilka miesięcy, ale brak nowych perełek z czasem powoduje pustoszenie portfela.
3) końcówka hossy
W obecnym momencie już żadna spółka nie spełnia kryteriów bycia tanią fundamentalnie, a więc nie możemy sobie pozwolić na zakupy. Spółki wcześniej kupione wypadają z portfela. Rynek pnie się dalej w górę, ale nas już z nim nie ma. Stoimy z boku nic nie zarabiając. Wykazujemy wyniki gorsze od rynku.
4) początek bessy
Wyceny spółek nadal są zbyt wygórowane żeby kupić cokolwiek. Stoimy z boku nic nie zarabiając. Indeksy zaczynają zniżkować stawiając nas w odwrotnej sytuacji do tej przed chwilą. Teraz stojąc z boku wykazujemy wyniki lepsze niż rynek (zero jest lepsze niż minus).
5) środek bessy
Coraz więcej inwestorów wierzy w bessę i pozbywa się swoich akcji. Ich ceny gwałtownie spadają powodując, że wiele spółek wchodzi na wyceny, które można uznać za tanie fundamentalnie. My nadal nic nie kupujemy, gdyż do zakupów poza niską fundamentalną wyceną potrzebujemy jeszcze zainteresowania dużych graczy daną spółką. Czekamy. Rynek spada. My stoimy z boku.
6) końcówka bessy
Gdy już wszyscy wierzą, że przed nami jeszcze najgorsze, a rynek jest już zmęczony negatywnymi wiadomościami, pojedyncze spółki zaczynają odbijać. Takie połączenie fundamentalnego niedowartościowania i zainteresowania dużych graczy pozwala nam powoli ruszać z zakupami. Mimo iż indeksy nadal zniżkują lub włóczą się w trendach bocznych nasze perełki pozwalają nam osiągać ponadprzeciętne stopy zwrotu.
Zgodnie z tym opisem stworzyłem tabelkę porównującą zachowanie indeksów i naszej strategii w poszczególnych fazach giełdowej koniunktury:
Jak widać w 4 z 6 okresów powinniśmy radzić sobie lepiej niż rynek. W 1 z okresów mniej więcej tak samo, a tylko w 1 gorzej niż rynek. Z tym, że to "gorzej" oznacza po prostu, że stoimy z boku, gdy rynek nadal się wspina.
Co z tego wynika?
Siła naszej strategii wynika nie tylko z odpowiedniego doboru spółek, w odpowiednim czasie, ale w dużej mierze z zasady: "Przede wszystkim nie traćmy pieniędzy. Dopiero później skupiajmy się na zarabianiu".
Wolimy oddać część potencjalnych zysków w zamian za bezpieczeństwo. Innymi słowy inwestowanie na giełdzie nie zawsze obarczone jest takim samym ryzykiem. My inwestujemy wtedy, gdy to ryzyko jest względnie niewielkie i wycofujemy się gdy ryzyko wzrasta (nawet jeśli hossa trwa w najlepsze).
Poniżej widzimy projekcję zachowania indeksów i portfela w czasie 3 cyklów giełdowych:
Skala nie jest tutaj istotna. Ważniejsza jest sama zależność pomiędzy indeksami (niebieska linia) i naszą strategią (czerwona linia). Jak widać w czasie hossy wcale nie zarabiamy lepiej niż rynek. Idziemy mniej więcej w tym samym tempie. Naszą prawdziwą siłą jest umiejętność wyjścia z rynku wtedy, gdy wydaje się że hossa jest w pełni i pozostania w takiej pozycji nawet przez rok - półtora.
Obecna sytuacja:
W obecnym momencie znajdujemy się gdzieś pomiędzy środkiem bessy, a początkiem hossy, a więc spodziewamy się, że relacja naszej strategii do indeksów giełdowych będzie dodatnia lub silnie dodatnia (patrz tabelka kilkanaście linijek wyżej). Jak na razie taka relacja rzeczywiście zachodzi, co niezmiernie nas cieszy :)
Na bardziej wiarygodne wyniki przyjdzie nam poczekać jeszcze kilka tygodni.
Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: | Zapisz się |