sobota, 27 marca 2010

Jak wykorzystać cykl koniunkturalny do przewidywania ruchów na giełdzie.



Ostatnio w artykule o systemie transakcyjnym pisałem, że do predykcji ruchów na giełdzie wykorzystamy różne rodzaje wskaźników. Pierwszą grupą, o której chcę wam opowiedzieć są wskaźniki makroekonomiczne (zwane po prostu makro).



Dużą zaletą wskaźników makro jest fakt, iż zmieniają się powoli, a więc są odporne na krótkoterminowe fluktuacje. Dodatkowo prezentują one dane z realnej gospodarki, a więc nie zależą w żaden sposób od ceny akcji na giełdzie. Te dwa czynniki sprawiają, że wskaźniki makro oscylują w rytm cykli koniunkturalnych.



Ok starczy teorii, czas na konkrety:


Wykres przedstawia korelację pomiędzy roczną zmianą PKB (linia niebieska, skala lewa) i roczną zmianą indeksu WIG (linia czerwona, skala prawa).

Jeśli spojrzymy na rozmieszczenie szczytów i dołków (dodatkowo uwzględnimy, że informacja o PKB dociera z ok 2 miesięcznym opóźnieniem) stwierdzimy, że PKB jest przesunięte w prawą stronę względem WIG o kilka miesięcy. Poza tym przesunięciem widzimy bardzo silną korelację, pomiędzy liniami.

Co nam to daje?

PKB możemy wykorzystać jako informację, jak daleko mamy do kolejnej hossy lub bessy. Wystarczy zauważyć, że od 1996 roku PKB nigdy nie "rozmyśliło" się w połowie drogi. Jeśli zaczęło spadać to spadało poniżej 2,5%. Jeśli zaczęło rosnąć to rosło powyżej 6,6%. Dzięki temu w dowolnej chwili znamy odpowiedź na pytanie: "Czy to już hossa/bessa, czy tylko korekta?". Najłatwiej to zrozumieć na przykładzie.

Powiedzmy, że przez ostatni rok WIG wzrósł o 50%, a w ostatnich miesiącach przestał rosnąć. (Podobną sytuację mieliśmy niedawno). Chcielibyśmy wiedzieć, czy w dłuższym terminie jest szansa na dalsze wzrosty czy może lepiej uciekać z rynku akcji. Jeśli PKB rośnie i wynosi więcej niż 4-5% to mamy realne powody do obaw. Natomiast jeśli rośnie i wynosi poniżej 3% to raczej nie powinniśmy siać paniki. oczywiście nie ma twardej granicy dlatego w strefie środkowej (3%-5%) nie dostaniemy jednoznacznej odpowiedzi.

Domyślasz się zapewne, że najbezpieczniejszym momentem na kupno akcji jest moment, kiedy PKB rysuje dołek i zaczyna rosnąć. Jest to jednak moment ciężki na podjęcie decyzji o wejściu na rynek, gdyż występuje gdy po długotrwałej bessie akcje od ok. 3 miesięcy dynamicznie rosną. Strach przed powrotem spadków i mylne wrażenie przewartościowania akcji jest wtedy ogromne.

Właśnie to uczucie ma wyeliminować budowa systemu transakcyjnego :)

Wszystko wydaje się takie łatwe i przyjemne, ale dla kontrastu podsumujmy główne wady PKB jako oscylatora:
  • reakcja z dużym opóźnieniem, rzędu kilku miesięcy - to dyskwalifikuje PKB, jako narzędzie do przewidywania dołka bessy, czy szczytu hossy. Powie nam jedynie: "To co widziałeś 3 miesiące temu to był dołek".
  • dane historyczne nie gwarantują przyszłych wyników - ten mankament dotyczy praktycznie wszystkich oscylatorów makro. Chodzi o to, że my po cichu zrobiliśmy założenie, iż PKB porusza się od ok 0-1% do ok 6-7% i tak w kółko. Tezę tą oparliśmy na danych za ostanie kilkanaście lat. Nikt nam jednak nie zagwarantuje takich poziomów granicznych i może się zdarzyć, że kiedyś nasze PKB też spadnie na minus tak jak innych krajów europejskich w ostatnim czasie.
  • spadek PKB nie musi oznaczać spadków na giełdzie - korelacja pomiędzy cyklem koniunkturalnym i giełdą nie jest stałą zależnością. Łatwo to zrozumieć na przykładzie.
 Wykres przedstawia poziom WIG za ostatnie 10 lat. Spójrzmy na rok 2004. Co się wtedy stało ciekawego? Jeśli odpowiesz "nic" to rzeczywiście z perspektywy długoterminowej masz rację. Hossa, która zaczęła się w 2003 trwała aż do 2007. Wróć teraz do poprzedniego wykresu na tej stronie i zobacz jak wyglądało PKB w 2004 roku. Tak jest dobrze widzisz :) PKB spadało, dynamika WIG-u też spadała (czerwona linia na poprzednim wykresie), ale sam poziom WIG-u rósł.

Można to porównać do drogi pokonanej przez samochód. Spadek PKB spowodował zmniejszenie prędkości samochodu, ale nie na tyle, żeby zaczął się cofać. Po prostu przez rok jechał wolniej.

Podsumowanie:
PKB mimo swoich wad jest bardzo ważnym wskaźnikiem, z którego korzystam w swoich inwestycjach. Należy pamiętać, że jakiekolwiek wskaźniki, oscylatory czy inne cuda, które poznamy będą miały jakieś wady. Dlatego właśnie system transakcyjny składa się z kilku niezależnych wskaźników, a nie z jednego.
Jeśli artykuł Ci się podoba kliknij "lubię to", aby inni też mogli go przeczytać:
Dodatkowo zapisz mi swój adres email, aby nie przegapić nowych artykułów (nie wysyłam żadnego spamu/reklam itp.):
Twój email:

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Czytając Twój artykuł, na początku byłem trochę zmieszany(na szczęście potem tez zwróciłeś na to uwagę), gdy trafiłem na zdanie "PKB możemy wykorzystać jako informację, jak daleko mamy do kolejnej hossy lub bessy". Jak sam podkreśliłeś PKB dochodzi z 2-miesięcznym opóźnieniem, więc nie bardzo nam służy to do przewidywania spadków i wzrostów. Czy Twoim cele było zwrócenie naszej uwagi na prawidłowość spadków i wzrostów które kształtowały się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat?

Filon pisze...

Głównym celem było pokazanie zależności pomiędzy PKB i ruchami na giełdzie. Idea jest taka, aby np. nie inwestować agresywnie, gdy PKB wzrasta o ponad 6%. Przykładowy system transakcyjny oparty o PKB przedstawiłem tutaj

Anonimowy pisze...

co do 2004 roku to obraz na W20 jest mocno zachwiany przez utrzymywanie na tak wysokim poziomie przez banki, prosze spojrzec na mWig albo sWig, tam to widac, ta cyklicznosc

pozdrawiam

Filon pisze...

@Anonimowy

Dzięki za wskazówkę. Rzeczywiście trochę niefortunnie dobrałem indeks, bo na szerokim rynku lepiej widać tą zależność.

kalkulator inwestora pisze...

Zastanawia mnie jaki wpływ mają dane makro na temat inflacji oraz relacje wartości złotego w stosunku do innych walut.

Anonimowy pisze...

Myślę, że porównywaniem WIG20 tylko do polskiego PKB jest ogromnym niedopatrzeniem. Polska nie jest mocarstwem świata, które rozdaje karty na giełdzie. Wszystko zależy od USA i jego S&P500. Jeżeli on każe rosnąc to nie ma siły, żeby największe spółki w Polsce, w które inwestują amerykanie nie rosły. Prosta zależność. Sens porównywania jest możliwy jedynie z mniejszymi spółkami na sWIG i mWIG, w które inwestorzy zagraniczni nie inwestują tak chętnie... pozdro

Filon pisze...

@Anonimowy

Ten artykuł pokazuje tylko ogólną zależność pomiędzy giełdą i realna gospodarką, której nie można przeoczyć. Jeśli jesteś zainteresowany wpływem innych państwa na polską giełdę być może zainteresuje Cię ten wpis

Jeśli po dodaniu Twój komentarz jest niewidoczny, upewnij się czy Twoja przeglądarka ma włączoną opcję obsługi ciasteczek (cookies).

Prześlij komentarz