poniedziałek, 19 lutego 2018

Zbyt wysokie stopy procentowe


Realne stopy procentowe w USA spadają od ok. 30 lat. Spadek ten jest czynnikiem zachęcającym do rozwijania biznesów, co ma pozytywne przełożenie na gospodarkę.



Jednak pomimo długoterminowego trendu spadkowego na stopach procentowych, w czasie tych 30 lat mieliśmy 10 epizodów związanych ze wzrostem realnych stóp procentowych. Obecnie znajdujemy się w podobnej sytuacji po raz 11.

Dokładniej widać to na wykresie dynamiki realnych stóp procentowych w USA.


Przyjrzyjmy się każdej z tych sytuacji po kolei:

1) czerwiec 1992 - po tej dacie na rynkach nie stało się nic szczególnego, więc możemy uznać ją za fałszywy sygnał.

2) styczeń 1995 - w tym okresie wzrost realnych stóp procentowych w USA pokrył się z kryzysem meksykańskim. Z perspektywy Polski bessa na giełdzie rozpoczęła się już 9 miesięcy wcześniej i w czasie 12 miesięcy zabrała akcjom aż 70% ich wartości.



3) luty 1997 - cztery miesiące po tej dacie zaczął się kryzys azjatycki. Z perspektywy Polski bessa zaczęła się 7 miesięcy po tej dacie i po raz kolejny zabrała 70% wartości naszej giełdy.


4) luty 2000 - był to okres, w którym zaczynała pękać bańka internetowa. Z perspektywy Polski hossa trwała jeszcze 5 miesięcy, po czym przyszła najdłuższa bessa w historii naszej giełdy, która zabrała akcjom aż -61% ich wartości.

5) lipiec 2002 - sygnał ten pojawił się pod koniec bessy po pęknięciu bańki internetowej. Uznajemy go za fałszywy sygnał.

6) styczeń 2004 - był to okres, w czasie którego cykliczność makroekonomiczna sugerowała bessę, jednak na większości rynków ta bessa się nie pojawiła. W Polsce na niektórych indeksach można dostrzec mini-bessę, gdzie w 5 miesięcy po omawianej dacie zaczęły się delikatne spadki, jednak nie były one ani szczególnie długie, ani głębokie dlatego uznajemy ten sygnał za fałszywy.


7) czerwiec 2006 - był to moment, w którym wydawało się, że wielka hossa zaczyna się kończyć. W dość dynamiczny sposób nasza giełda spadła o ok. 25%, po czym bardzo szybko się pozbierała, aby kontynuować rajd w górę. Uznajemy ten sygnał za fałszywy.


8) listopad 2007 - po wcześniejszych 3 fałszywych sygnałach ten wreszcie okazał się być prawdziwy i to w wielkim stylu. W lipcu 2007 r. (czyli 4 miesiące przed pojawieniem się sygnału) na giełdach całego świata rozpoczęła się ogromna bessa, która miała zakończyć się dopiero na początku 2009 r. po spadku o ok. -72%.


9) maj 2010 r. - jako skutek wielkiej bessy pojawiło się ryzyko bankructwa niektórych krajów (głównie Grecji). W Polsce spadki na giełdzie z tym związane pojawiły aż 12 miesięcy później i przyniosły bessę, która zabrała -35%.


10) grudzień 2013 r. - dokładnie w tym czasie hossa w Polsce się zakończyła. Bessa, która się wtedy zaczęła z jednej strony nie była zbyt silna, gdyż zabrała tylko -23%, ale z drugiej była ekstremalnie długa (ok. 3 lata), co sprawia, że był to najdłuższy okres bez silnych wzrostów w całej historii GPW.


11) październik 2017 r. - ten sygnał pojawił się kilka miesięcy temu. Jeszcze nie wiemy jakie będą dalsze losy giełdy po nim.

Podsumowując, w 30 letniej historii realne stopy procentowe w USA dynamicznie rosły 10 razy.
  • W 6 przypadkach kończyło się to nadejściem dużej bessy w Polsce.
     
  • W 4 przypadkach sygnał okazywał się być fałszywy (bessa była bardzo słaba lub nie było jej wcale).
Co ciekawe jeśli granicę (uznania szczytu na realnych stopach procentowych za istotny) przesuniemy z obecnego poziomu 0% na 1%, to liczba sygnałów zmniejszy się o 4. W tym odpadną, aż 3 fałszywe sygnały i tylko 1 prawdziwy.

Który z tych scenariuszy rozegra się obecnie? Ciężko dać jednoznaczną odpowiedź, ale ryzyko pozostania na rynku wydaje się być spore.

Jeśli artykuł Ci się podoba kliknij "lubię to", aby inni też mogli go przeczytać:
Dodatkowo zapisz mi swój adres email, aby nie przegapić nowych artykułów (nie wysyłam żadnego spamu/reklam itp.):
Twój email:

Brak komentarzy:

Jeśli po dodaniu Twój komentarz jest niewidoczny, upewnij się czy Twoja przeglądarka ma włączoną opcję obsługi ciasteczek (cookies).

Prześlij komentarz