poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Co oznacza siła dużych spółek?


Zanim przejdziemy do dzisiejszej analizy mam małe ogłoszenie, którym chciałbym się z Wami podzielić. W zeszły poniedziałek miałem okazję spotkać się ze studentami z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Musze przyznać, że frekwencja przerosła moje oczekiwania, gdyż na sali było ponad 300 osób. Poniżej kilka zdjęć z tego spotkania:





oraz video z fragmentem wykładu:

Serdecznie dziękuję za zaproszenie Sławkowi oraz pozostałym członkom Studenckiego Koła Giełdowego (Kamilowi, Magdzie, Ani i Karolowi), którzy dopięli wszystko na ostatni guzik od strony technicznej. Na spotkaniu mówiłem, o tym jak szukać perełek i stworzyć system inwestycyjny, bardzo podobny do tego, który prowadzę w ramach fundamentalnej.

Wracając do głównego tematu dzisiejszego wpisu:
Przez ostatni miesiąc na giełdzie mamy do czynienia z bardzo ciekawą sytuacją. Otóż duże spółki (WIG20) dają nieźle popalić maluchom (sWIG80). O ile małe spółki w ciągu ostatniego miesiąca ledwie wyszły na 0, to duże spółki zarobiły niemal 8%.


Choć sam fakt, że duże spółki zachowują się silniej niż słabe nie jest niczym niezwykłym na giełdzie. (W historii zamiennie raz silniejsze są duże, raz małe spółki.) To zwykle jest tak, że:
  • W czasie hossy, małe spółki zachowują się silniej niż duże (rosną szybciej), bo są dynamiczne i łatwo zwiększają zyski o dużą wartość procentową.
     
  • W czasie bessy, duże spółki zachowują się silniej niż małe (spadają wolniej), bo są stabilne i nie grozi im bankructwo z powodu słabych wyników przez kilka kwartałów z rzędu.
Obecna sytuacja jest o tyle specyficzna, że duże spółki wygrywają z małymi w czasie wzrostów (WIG20 zyskał prawie +8% w ciągu ostatniego miesiąca). 

Jak się domyślacie, to nie pierwszy raz w historii kiedy mamy do czynienia z taką anomalią. Naniosłem na wykres wszystkie momenty z ostatnich kilkunastu lat, kiedy mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją jak obecnie, a więc:
  • Duże spółki (WIG20) urosły niemal 8% (lub więcej) w ciągu ostatniego miesiąca.
  • Duże spółki (WIG20) urosły niemal 8% więcej niż małe spółki (sWIG80) w ciągu ostatniego miesiąca.

Patrząc na wykres widzimy coś dziwnego:
  • Przez ostatnie 20 lat mieliśmy aż 30 tego typu sygnałów.
  • Przez ostatnie 13 lat mieliśmy tylko 10 tego typu sygnałów.
Oznacza to, że możemy historię podzielić na 2 okresy:
  • Od 1994 r. do 2002 r., kiedy to niemal co 2-3 miesiące mieliśmy podobny sygnał przez co nie były one zbyt wiarygodne.
  • Od 2002 r. do chwili obecnej kiedy sygnały zdarzały się znacznie rzadziej, ale też ich wiarygodność była większa.
W związku z tym, w dalszej analizie skupimy się tylko na ostatnich 13 latach. 

Tu mała dygresja. Zastanawiałem się nad przyczyną takiego stanu rzeczy. Co takiego stało się w okolicach 2002 roku, że nagle liczba momentów, kiedy duże spółki rosną szybciej niż małe, tak drastycznie się zmniejszyła. Kilka pomysłów, które przyszły mi do głowy:
  • W przeszłości było znacznie mniej inwestorów na giełdzie, więc rynek był mniej efektywny niż dziś, a więc anomalie mogły zdarzać się częściej.
  • W przeszłości na giełdzie było znacznie mniej spółek (nieco ponad 200 w 2002 roku). Łatwiej stworzyć anomalię, gdy potrzebny jest do tego mniejszy kapitał.
  • Może zmiana starego systemu giełdowego na WARSET w listopadzie 2000 roku miała jakiś wpływ?
Niby mają one jakiś sens, ale żaden nie przekonuje mnie zbyt mocno, także jeśli wiecie co mogło spowodować nagły zanik sygnałów w okolicach 2002 roku, to koniecznie dajcie znać w komentarzach.

Wracając do głównego wątku, skupmy się na ostatnich 13 latach. Poszukując sygnałów podobnych do obecnego sprawdziłem jak zachowała się giełda po 9 historycznych sygnałach synchronizacji.


Okazuje się, że w 8 przypadkach na 9 w rok po takim sygnale indeks sWIG80 znajdował się wyżej niż w momencie sygnału. W tym:
  • 6 sygnałów zostało wygenerowanych niemal idealnie (z dokładnością do 3 miesięcy) w dołku, po którym indeksy w nadchodzącym czasie urosły o ...dziesiąt procent.
     
  • 2 sygnały oznaczały tylko umiarkowane wzrosty w nadchodzących miesiącach.
Jeden sygnał, który nie wpasował się w konwencję został wygenerowany w październiku 2007, a więc na samym początku wielkiej bessy. Był to moment, w którym WIG20 rysował drugi szczyt, który dorównał pierwszemu (z lipca 2007), a sWIG80 wyrysował tylko niewielki pagórek potwierdzający słabość polskiej giełdy.

Co się stanie tym razem? Nie wiem, ale analogia jest obiecująca. Co więcej jeśli spojrzymy na całą sytuację od drugiej strony to okaże się, że w ciągu ostatnich 13 lat mieliśmy 4 potwierdzone dołki bessy:
  • w 2002 roku
  • w 2005 roku
  • w 2009 roku
  • w 2012 roku
Każdemu z tych dołków towarzyszył sygnał wygenerowany przez nasz dzisiejszy wskaźnik, a więc jak dotąd każda z 4 hoss zaczynała się od chwilowej niedyspozycji małych spółek (takiej jak obecnie).

To właściwie tyle. Jest jeszcze dalszy fragment dla dociekliwych, ale nie zmienia on naszego spojrzenia na całą sytuację. Dokładniej chodzi o to co wydarzyło się na przełomie lat 2001/02. Ta data wypada dawniej niż 13 lat temu, dlatego nie uwzględniliśmy jej we wcześniejszej analizie, ale stało się wtedy coś czego powinniśmy być świadomi. Oto jak zachowywały się indeksy w tamtym okresie:


Na wykresie małych spółek nie ma nic nadzwyczajnego. Cały 2001 to trwająca bessa, która kończy się dopiero we wrześniu 2002 roku.


Wykres dużych spółek wygląda zupełnie inaczej. Bessa osiągnęła swoje dno w okolicach września 2001. Następnie w ciągu 4 miesięcy (do końca stycznia 2002) indeks WIG20 urósł aż +40%. Przez kolejne 8 miesięcy indeks stracił niemal cały ten zysk wyrównując dołek bessy, a następnie zaczął rosnąć.

Jest to jedna z największych dysproporcji pomiędzy indeksami na naszej giełdzie jaką udało mi się znaleźć. W czasie gdy duże spółki wzrosły o +40%, małe niemal nie zmieniły swojej wartości. Co ciekawe jeśli staniemy na wykresach na linii oznaczającej listopad 2001, to możemy odnieść wrażenie, że jest to sytuacja bardzo podobna do obecnej. Oto podobieństwa:

  • Duże spółki zaczynają rosnąć po przebytej bessie.
  • Male spółki także rosną, ale znacznie słabiej niż duże.
  • Stopy procentowe spadły w ciągu ostatniego roku o ok. 40%.
  • Liczba spółek tworzących nowe szczyty zaczyna rosnąć.
Listopad 2001 roku był momentem, w którym po przebytej bessie niektóre wskaźniki pokazywały poprawę sytuacji. Potężne obniżki stóp procentowych miały w najbliższym czasie zacząć oddziaływać na rozruszanie gospodarki. Coraz więcej spółek tworzyło nowe szczyty. W skrócie: Niektóre dane makro pokazywały, że nadchodzi czas na inwestowanie, a do tego giełda po 14 miesięcznej mocnej bessie zaczynała dawać oznaki ożywienia. Wyglądało to na idealne warunki pod inwestycję.

Gdybym inwestował na giełdzie w tamtym okresie to jest duża szansa, że w listopadzie 2001 roku sam zacząłbym zwiększać zaangażowanie w akcje.


Z perspektywy czasu wiemy, że byłby to błąd. W ciągu kolejnych 11 miesięcy zarówno duże, jak i małe spółki spadły o ponad 30%. W momencie gdy wydawało się, że bessa się skończyła, przyszła od razu druga pełnoprawna bessa trwająca 11 miesięcy i zabierając 30% wartości indeksów. Ten zlepek dwóch bess był najdłuższą bessą dotychczas na naszej giełdzie (trwała ponad 2 lata).

Tu pojawia się pytanie: Skoro listopad 2001 roku pod wieloma względami przypominał obecny moment, to czy nie powinniśmy się obawiać nadejścia drugiej bessy takiej jak wtedy?

Wygląda na to, że nie. Choć podobieństw jest sporo, to różnic także. Aby zrozumieć dlaczego po jednej bessie od razy przyszła druga musimy przyjrzeć się bliżej sytuacji makro w listopadzie 2001 roku. Na obrazkach ograniczyłem widok do tego jaki mielibyśmy w listopadzie 2001.

PKB spadało siódmy kwartał z rzędu. Były 2 możliwe scenariusze:
  • albo zadziała zasada cykliczności i już niedługo PKB zacznie rosnąć.
  • albo kondycja gospodarki jest tak zła, że PKB będzie dalej spadać.


Okazało się, że poprawna jest kropka druga. Kondycja polskiej gospodarki była tragiczna. Bezrobocie eksplodowało ponad 18%, a w kolejnych miesiącach dalej rosło.

Niestety nie mam dokładnych danych dotyczących zysków spółek z tamtego okresu, ale dzięki rocznikom statystycznym publikowanym przez GPW wiemy jak wyglądało C/Z dla całej giełdy na zakończenie każdego roku. O ile pod koniec 2000 roku (na początku internetowej bessy) C/Z dla giełdy wynosiła 28,5 (to sporo), to rok później C/Z dla giełdy wynosiła 31,3. Oznacza to, że pomimo ogromnych spadków na giełdzie w 2001 roku, zyski spółek spadły nawet bardziej niż indeksy giełdowe. Nie jest to jedyny taki przypadek na naszej giełdzie, ale tego typu sytuacje zdarzają się bardzo rzadko (żadna z ostatnich 4 bess się tak nie zachowała).

Co to dla nas oznacza?
W kontekście dzisiejszego wpisu wiemy po prostu, że aby po jednej bessie od razu nadeszła druga, sytuacja gospodarcza w kraju musi być opłakana. Obecna sytuacja makro jest zupełnie inna niż ta z końcówki 2001 roku.

Warto jednak znać historię, chociażby po to aby wiedzieć czego możemy spodziewać się w przyszłości. "Nie znając historii jesteśmy skazani na jej powtarzanie."


Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: