poniedziałek, 7 października 2013

Przestań się poddawać.


Chcesz nauczyć się nowej umiejętności. Zaczynasz po raz piąty. Poprzednim razem miałeś nadzieję na sukces, ale zabrakło motywacji. Jeszcze wcześniej przeszkodził Ci katar albo nadgodziny w pracy. Zawsze znajdowała się jakaś wymówka. Później chciałeś wrócić do treningów, ale jakoś nie bardzo Ci szło. A może nie było żadnego kataru, ani braku motywacji, ale i tak słabo Ci szło? Może ten cały rozwój to nie dla Ciebie?

Spokojnie to tylko Twój mózg Cię sabotuje. 


Żeby przezwyciężyć ten sabotaż przyda nam się zrozumienie jak uczymy się nowych zdolności. Najlepiej przedstawia to poniższy rysunek:


Kilka prostych wniosków:

Im dłużej ćwiczymy daną umiejętność tym lepsi jesteśmy. To nikogo nie dziwi. Mięśnie przyzwyczajają się do wykonywania określonej czynności i im dłużej i częściej ją powtarzamy, tym bardziej automatyczny staje się dany ruch. W konsekwencji możemy wykonywać go bez angażowania świadomości, dzięki czemu możemy skupiać się na kolejnej czynności.

To co jest mniej oczywiste, ale doświadczył tego co najmniej raz każdy z nas. Umiejętności nie przyrastają liniowo z czasem. Gdyby tak było, po każdym treningu wracalibyśmy do domu wiedząc, że dziś byliśmy odrobinkę lepsi niż ostatnio. I tak po każdym treningu. Niestety rzeczywistość wygląda tak, że często zdarzają się treningi po których czujemy, że nie poprawiliśmy się ani trochę.

Umiejętności przyrastają skokowo. Oznacza to, że trenując dany element, możemy przez kilka treningów z rzędu nie odczuwać żadnej poprawy umiejętności, a nagle na następnym treningu wpaść w euforię, gdy wszystko zacznie nam wychodzić.

Zdarzają się okresy, gdy umiejętności są ujemnie skorelowane z czasem. Mówiąc prościej, czasem trenujemy i z treningu na trening idzie nam coraz gorzej. Na wykresie takie momenty spadku formy zaznaczone są po każdym skokowym wzroście umiejętności, co jest prawdą, ale czasem takie spadki zdarzają się również tuż przed kolejnym skokiem w górę.

Dlaczego tak się dzieje?
Najłatwiej wyjaśnić sobie to tak, że wykonując daną czynność w sposób jaki robisz to teraz, Twoje mięśnie współdziałają w ściśle określony sposób. Aby osiągnąć wyższy poziom wykonywania tej czynności, musisz nieco przeprojektować ten ściśle określony sposób, tak aby mięśnie współgrały w nowym schemacie. Mimo iż nowy schemat ruchu mięśni jest lepszy, to zanim nauczysz się go wykonywać z taką łatwością jak wcześniejszy schemat, musi minąć trochę czasu. W skrócie: Aby pójść dalej co jakiś czas musisz się kawałeczek cofnąć.

Dlaczego pomimo przeciętnego poziomu czujesz się beznadziejny?
Mózg zawsze odruchowo porównuje się z naszą historycznie najlepszą formą. Patrząc na nasz wykres widzimy, że takie spojrzenie doprowadza nas do bezustannego poczucia porażki. Jak widać, każdy poziomy obszar, na którym nasze umiejętności są ugruntowywane znajduje się nieco poniżej poziomu, na którym wydaje się nam, że już byliśmy. Skoro tak, to na niemal wszystkich treningach (poza tymi na prawdę nielicznymi, w czasie których wskoczyliśmy na wyższy poziom), czujemy, że nie robimy postępów.

Ten mechanizm jest zabójcą motywacji. Spędzamy długie godziny trenując, a wyniki są marne.

Wiedząc to, pierwszą rzeczą, o której powinieneś pamiętać jest to, aby zawsze porównywać swoje umiejętności w dłuższym terminie (np. w perspektywie roku). Zniwelujesz dzięki temu "skokowość" wykresu i będziesz w stanie sprawdzić, w którą stronę zmierza główny trend.

Idąc dalej można by się pokusić o zapytanie: "Czy można przyspieszyć wskakiwanie na kolejne stopnie?". To by dopiero było coś.

Okazuje się, że można. A to dlatego, że największą trudnością w wykonaniu danego zadania w nowy sposób (wskoczenia na wyższy poziom) jest duża liczba zmiennych. Mówiąc prościej jeśli np. grasz na gitarze i starasz się poprawić swoje wyniki, to musisz jednocześnie pilnować ułożenia ręki do chwytów, ułożenia ręki uderzającej struny, tempa piosenki itp. Jeśli jesteś pływakiem, to Twoimi zmiennymi będą: praca nóg, praca rąk, oddech itp.

Aby wskoczyć na nowy poziom często trzeba poprawić pracę w każdym z obszarów, ale tajemnica tkwi w tym, aby nie robić tego jednoczenie, ale rozbić dany element na składowe i popracować oddzielnie nad każdą z nich. Tak robią zawodowcy. Np. pływacy wkładają deskę między nogi (aby nie tonęły, gdy nie będą nimi ruszać) i pracują tylko nad rękoma. Gdy uznają, że praca rąk jest zadowalająca, dopiero wtedy dokładają nogi.

Co do oznacza dla Twojego treningu?
Jeśli chcesz rozwijać się bardziej świadomie w tym co robisz (a przez to szybciej), rozpisz sobie główne elementy, z których składa się to co starasz się wykonać. Przy każdym z nich postaraj się ocenić swój poziom i zastanów się w jaki sposób mógłbyś poćwiczyć ten element, bez udziału pozostałych. Zacznij od elementów, które idą Ci najgorzej (a przez to obniżają jakość wykonania całości).

I tak np. tancerz, który chciałby wykonać trudną akrobację może stworzyć taką listę:

  • Skoczność -> Czy wyskakuję zbyt nisko? -> Trening samych skoków.
  • Rozciągnięcie -> Czy brakuje mi rozciągnięcia? -> Trening samego rozciągania.
  • Siła -> Czy mięśnie są zbyt słabe lub powolne aby utrzymać odpowiednią pozycję? -> Trening danej partii mięśniowej.
Znacznie łatwiej ćwiczyć konkretny element niż męczyć całość, która nijak nie wychodzi.

A Wy mieliście kiedyś spadki motywacji związane z opisywanym zjawiskiem? 
Poradziliście sobie czy zrezygnowaliście?





Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: