Dziś chciałbym krótko podsumować debiut GPW i omówić możliwe strategie dla tych którzy jeszcze nie sprzedali (lub nawet dokupili jak ja).
Procentowo debiut wygląda niesamowicie. Na zamknięciu (54zł) cena była wyższa o niemal 26% niż kurs odniesienia (43zł). Niestety przeliczając procenty na złotówki można było zarobić tylko ok. 250zł. Lub jeśli ktoś sprzedał na samym otwarciu (50,75zł) to niecałe 200zł.
Zysk oczywiście jest zyskiem i muszę przyznać, że wbrew mylnemu tytułowi poprzedniego posta: Nieudany debiut GPW na GPW, debiut możemy zaliczyć do udanych.
Ja na otwarciu przyjąłem nieco inną strategię niż zwykle, a mianowicie obserwując TKO (teoretyczny kurs otwarcia) zdecydowałem, że warto mieć trochę więcej akcji GPW w portfelu. Poza przydziałowymi 25 sztukami, na samym otwarciu dokupiłem jeszcze 50 sztuk (po cenie 50,75), a następnie kolejne 50 sztuk po cenie 51,70zł.
Dało mi to 125 sztuk akcji po średniej cenie 49,72zł.
Dlaczego dokupiłem?
- Pierwszym powodem był ruch TKO między 8, a 9:15. Na wykresie ten okres to szara linia na początku wykresu. (Dla niewtajemniczonych: od 8 do 9:15 można było składać zlecenia, ale żadne z nich nie mogło zostać zrealizowane przed 9:15).
- Drugim powodem była obecność "grubasów" po kupującej stronie rynku tuż przed rozpoczęciem notować (taka struktura szczęśliwie utrzymała się przez cały dzień).
Stare giełdowe porzekadło mówi, żeby nigdy nie grać przeciwko "grubasom". Grubasy to oczywiście wszelkiego rodzaju instytucje, fundusze, banki lub na prawdę bogaci inwestorzy. Generalnie wszyscy ci, którzy mają znacznie większy kapitał niż przeciętny kowalski.
Założenie jest takie, że wielkie instytucje finansowe znacznie lepiej potrafią przewidywać przyszłe trendy na rynkach (po części dlatego, że mając duży kapitał sami je tworzą). Teraz pomyśl, na kogo byś postawił w walce fundusz inwestycyjny (obstawiający wzrosty) vs. Jan Kowalski (obstawiający spadki). Być może fundusz nie zawsze wygra, ale z pewnością ma znacznie większe prawdopodobieństwo niż Kowalski.
Właśnie dlatego zawsze dobrze wiedzieć co ze swoimi pieniędzmi robią duzi gracze i w odpowiedni sposób kopiować ich ruchy własnymi środkami.
Skąd mam wiedzieć co obstawiają duzi gracze?
Tutaj konieczny jest dostęp do notowań na żywo, ale każdy kto ma rachunek maklerski ma darmowy dostęp do takich notowań. Osobiście korzystam z konta w WBK, które udostępnia aplikację NOL3.
Po uruchomieniu aplikacji i wybraniu odpowiedniego waloru, ukazuje nam się takie oto okienko:
To zdjęcie jest zrobione już po zakończeniu notowań ale do tłumaczenia zupełnie nam wystarczy.
Głównie będą nas interesować kolumny zaznaczone na czerwono.
Pierwsze 3 to odpowiednio:
- Liczba zleceń kupna - 26
- Ilość akcji w zleceniach kupna - 5047
- Cena kupna - 54
Teraz wystarczy uświadomić sobie jak wygląda statystyczne zlecenie grubasa, a jak Kowalskiego:
- Grubasy - niewielka liczba zleceń opiewających na duże sumy
- Kowalscy - duża liczba drobnych zleceń.
- Kupno - 5047 / 26 = 194 (a więc średnio każde zlecenie kupna opiewa na 194 akcje)
- Sprzedaż - 7819 / 111 = 70 (a więc średnio każde zlecenie sprzedaży opiewa na 70 akcji)
ALE UWAGA!
To jest tylko przykład obliczeń i nie ma on ŻADNEJ wartości inwestycyjnej.
Dlaczego?
Po pierwsze różnica 194 akcje i 70 to tak na prawdę niewiele. Po drugie i najważniejsze: Liczba akcji po obu stronach rynku to kilka tysięcy sztuk, a więc w wypadku GPW bardzo mało. Chodzi o to, że w każdej chwili może się pojawić prawdziwa gruba ryba z 1 zleceniem opiewającym na 10 000akcji i zupełnie zmienić obraz rynku.
Ok skoro wiemy już kiedy nie ufać tej metodzie, dowiedzmy się kiedy jej ufać.
Znów posłużę się przykładem z dnia dzisiejszego. Tuż przed ustaleniem kursu zamknięcia, nasza tabela wyglądała mniej więcej tak:
Oczywiście wartości nie były dokładnie takie równe, ale mniej więcej takie. (Po prostu nie zdążyłem zrobić print screena).
Po pierwsze widzimy, że spełniony jest pierwszy warunek wiarygodności, czyli duża liczba akcji po obu stronach. Aby ustalić co jest dużą liczbą akcji, warto przez chwilę poobserwować dany walor na arkuszu zleceń aby zobaczyć jakiej wielkości transakcje przeważnie dochodzą do skutku.
Po drugie policzmy stosunek liczby akcji, do ilości zleceń:
- Kupno - 7895 akcji
- Sprzedaż - 75 akcji
Jest bardzo wątpliwe, aby zwykły Kowalski zamierzał kupić akcje za taką kwotę.
Dodatkowo, w przekonaniu, że duzi gracze stoją po stronie kupna utwierdza nas fakt, że instytucje miały nadsubskrybcję 20-25 krotnie przewyższającą ich zapis.
Oczywiście wśród inwestorów indywidualnych także miała miejsce nadsubskrybcja ale znacznie mniejsza, a poza tym statystyczny Kowalski po prostu weźmie tyle ile mu dano (czyli 25 akcji) i spróbuje na nich zarobić. Instytucje są w nieco innej sytuacji, która przypomina tą z czasów debiutu PZU. Na giełdę wchodzi spółka jedyna w swoim rodzaju (zarówno PZU jak i GPW takie są), a więc są to tzw. "must have" w portfelach funduszy. Dlatego instytucje nie mogą po prostu odpuścić tak jak może zrobić to Kowalski.
Jedne co mnie martwi w trzymaniu to ta wisząca w powietrzu korekta, która w tym momencie byłaby bardzo na rękę funduszom chcącym odkupić akcje od nas. Instytucje muszą i tak odkupić w ciągu kilku tygodni może miesięcy, a więc jeśli cena spadnie np. do 45zł to tylko się uśmiechną i jak najbardziej wezmą.
Co powinieneś zrobić jeśli nie sprzedałeś dzisiaj akcji GPW?
Jak zwykle nie powiem Ci co powinieneś zrobić, bo musisz decydować sam za siebie, ale mogę powiedzieć Ci co ja zrobię:
Wiedząc, że instytucje mają chrapkę na moje akcje, nie zamierzam im ich tanio oddawać. Dzisiejszy czas spędzony przed notowaniami nie poszedł na marne i sam na własne oczy przekonałem się jak silny jest popyt dużych graczy.
Można by się zapytać, dlaczego w takim razie cena w ciągu dnia nie rosła tylko oscylowała w okolicy 53zł. Najprawdopodobniej wynika to z równie dużej podaży ze strony drobnicy, gdyż bardzo dużo osób widząc zysk 20% po prostu pozbywało się akcji nie pozwalając cenie rosnąć.
Jeśli mam rację, to z dnia na dzień na arkuszu zleceń powinniśmy widzieć coraz mniej transakcji po 25 sztuk akcji, a to będzie oznaczało, że drobnicy kończy się amunicja. Jeśli tylko popyt dużych graczy utrzyma się na poziomie podobnym do obecnego to myślę, że ze spokojem zobaczymy 6 z przodu.
Oczywiście istnieje ryzyko, o którym pisałem wcześniej, a więc jeśli koniunktura na szerokim rynku osłabłaby w najbliższych dniach, instytucje mogą przestać kupować na pewien czas, czekając na niższą cenę.
Rozpatrując za i przeciw, stwierdziłem, że decyduję się zostać na rynku z akcjami GPW, ale pod koniec sesji zmniejszyłem zaangażowanie ze 125 akcji do 75. (sprzedałem 50szt. po 52,95zł).
Czy zrobiłem dobrze, czas pokaże. A co wy zrobiliście ze swoimi akcjami? Puściliście od razu, czy może trzymacie?
Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: | Zapisz się |