środa, 18 stycznia 2012

Jak łatwo nami manipulować

Ostatnio w sieci jeden z "kolegów po fachu" umieścił poniższy wykres prezentujący zmianę zaangażowania inwestorów grających na spadki. Na wykresie bardzo ładnie widać, że właśnie osiągnęliśmy kolejne minimum, co w teorii oznacza, że coraz więcej osób gra na wzrosty, a więc rynek nabiera potencjału spadkowego. Sam wykres jest jak najbardziej słuszny. Gorzej z wnioskami z niego płynącymi...




W teorii...
Zgodnie z zasadą "Gdy wszyscy są chciwi - sprzedawaj, gdy wszyscy się boją - kupuj", w obecnej sytuacji, powinniśmy nastawić się na spadki, gdyż stosunkowo niewiele osób za nimi obstaje.

W praktyce...
Z wykresu można wyczytać, że podobny poziom wskaźnik osiągał już w okolicach października 2009 roku oraz stycznia 2011 roku. Sprawdźmy jak nasza giełda zachowywała się po tych datach:



W obu przypadkach mieliśmy wspólne 3 miesięczne wzrosty, a następnie drogi się rozeszły. W pierwszym wypadku, po krótkiej korekcie wzrosty były kontynuowane. W drugim, narysowany szczyt okazał się być początkiem dużych spadków.

Jaki z tego morał?
Nie chodzi to o to, żeby pokazać, że ten i ten się pomylił, bo tak samo ja pewnie nie raz nieco "nad-interpretowałem" niektóre fakty. Chodzi o to, żeby pokazać Wam, że nie zawsze jest tak, że to co wyczytamy na mądrze wyglądającej stronie jest lepszą analizą od tej, którą jesteśmy w stanie sami przeprowadzić.

"Włączając internet, nie wyłączajcie myślenia" ;)
Jeśli artykuł Ci się podoba kliknij "lubię to", aby inni też mogli go przeczytać:
Dodatkowo zapisz mi swój adres email, aby nie przegapić nowych artykułów (nie wysyłam żadnego spamu/reklam itp.):
Twój email:

7 komentarzy:

Qulin pisze...

Bardzo dobre ostateczne zdanie podsumowujące : - )

Marek pisze...

Dwa odczyty to chyba jednak za mało by wyciągać jakieś wnioski. Poza tym USA coraz częściej chodzi swoją drogą, a Europa swoją. Jak to mówi stare giełdowe przysłowie, albo wzrośnie, albo spadnie:)

syn jakuba pisze...

zgadzam sie blogowiczem, co do spadkow...to tylko cicha przed burza z tymi wzrostami, a komentarze na co poniektórych blogach, ze to juz hossa sa co najmniej zabawne ;-)

Kamil pisze...

Musi być równowaga, ja już za to nie mogę czytać Rybińskiego i tego jego czarnych wizji, nie wiem czy ma racje, okaże się w przyszłości, ale chyba miejscami nieco przesadza z tym tragizmem sytuacji.

Anonimowy pisze...

Synu Jakuba, na tym samym blogu, ktorego czytasz znajdziesz posta, ze to juz hossa wita...

Anonimowy pisze...

No coz nie wiem czego sie tu czepiać? Tylko po to aby napisac dublujący post na blogu?
SiP napisał jak trzeba
Wykres jest OK , wnioski zgodnie z teoria są OK
- gracze zamykają krótkie pozycje poprzez kupno akcji bo obstawiają wzrost i robią to na wzrostowym rynku a wiec wkrótce popyt spadnie i będzie zjazd.
Co w tym dziwnego ze należy pisac post i oświecać innych.
Dla "ułatwienia interpretacj prosze wziąc pod uwagę ze wykres jest z USA a GPW może zachowac się inaczej . I jak teraz to zaprognozujemy co z tego wynika?
Mam małe interregium przed spadkami .Kropka.
Czekoladka
a wiec

BUKOSZ pisze...

Widzę że jest to tak samo przewidywalne jak pogoda. "Jak na św. Adama pada albo nie pada, to na św. Hieronima jest deszcz albo go ni ma". - Komentarz: możemy robić wyliczenia, porównania wieloma metodami i jeżeli nam wyjdzie to tylko plus dla nas, jednak stosując te same metody później i kierując się tymi samymi przesłankami równie dobrze może nam nie wyjść...

Jeśli po dodaniu Twój komentarz jest niewidoczny, upewnij się czy Twoja przeglądarka ma włączoną opcję obsługi ciasteczek (cookies).

Prześlij komentarz