wtorek, 9 listopada 2010

Co można wyczytać z arkusza zleceń, czyli czy GPW będzie rosła?


Dziś chciałbym krótko podsumować debiut GPW i omówić możliwe strategie dla tych którzy jeszcze nie sprzedali (lub nawet dokupili jak ja).


Procentowo debiut wygląda niesamowicie. Na zamknięciu (54zł) cena była wyższa o niemal 26% niż kurs odniesienia (43zł). Niestety przeliczając procenty na złotówki można było zarobić tylko ok. 250zł. Lub jeśli ktoś sprzedał na samym otwarciu (50,75zł) to niecałe 200zł.

Zysk oczywiście jest zyskiem i muszę przyznać, że wbrew mylnemu tytułowi poprzedniego posta: Nieudany debiut GPW na GPW, debiut możemy zaliczyć do udanych.

Ja na otwarciu przyjąłem nieco inną strategię niż zwykle, a mianowicie obserwując TKO (teoretyczny kurs otwarcia) zdecydowałem, że warto mieć trochę więcej akcji GPW w portfelu. Poza przydziałowymi 25 sztukami, na samym otwarciu dokupiłem jeszcze 50 sztuk (po cenie 50,75), a następnie kolejne 50 sztuk po cenie 51,70zł.

Dało mi to 125 sztuk akcji po średniej cenie 49,72zł.

Dlaczego dokupiłem?
  • Pierwszym powodem był  ruch TKO między 8, a 9:15. Na wykresie ten okres to szara linia na początku wykresu. (Dla niewtajemniczonych: od 8 do 9:15 można było składać zlecenia, ale żadne z nich nie mogło zostać zrealizowane przed 9:15).
Może na tym wykresie nie widać tego, aż tak dokładnie, ale chodzi o to, że TKO praktycznie cały czas rósł, a do tego w końcowej fazie (ostatnie 15 minut) bardzo dynamicznie. Zwykle taki ruch TKO na debiutach oznacza wzrosty w początkowej fazie dnia. Niestety nie jestem w stanie sprawdzić z jakim prawdopodobieństwem ta teza się sprawdza, ale nie był to jedyny powód zakupu.

  • Drugim powodem była obecność "grubasów" po kupującej stronie rynku tuż przed rozpoczęciem notować (taka struktura szczęśliwie utrzymała się przez cały dzień).
Po co mam wiedzieć co obstawiają duzi gracze?
Stare giełdowe porzekadło mówi, żeby nigdy nie grać przeciwko "grubasom". Grubasy to oczywiście wszelkiego rodzaju instytucje, fundusze, banki lub na prawdę bogaci inwestorzy. Generalnie wszyscy ci, którzy mają znacznie większy kapitał niż przeciętny kowalski.

Założenie jest takie, że wielkie instytucje finansowe znacznie lepiej potrafią przewidywać przyszłe trendy na rynkach (po części dlatego, że mając duży kapitał sami je tworzą). Teraz pomyśl, na kogo byś postawił w walce fundusz inwestycyjny (obstawiający wzrosty) vs. Jan Kowalski (obstawiający spadki). Być może fundusz nie zawsze wygra, ale z pewnością ma znacznie większe prawdopodobieństwo niż Kowalski.

Właśnie dlatego zawsze dobrze wiedzieć co ze swoimi pieniędzmi robią duzi gracze i w odpowiedni sposób kopiować ich ruchy własnymi środkami.


Skąd mam wiedzieć co obstawiają duzi gracze?
Tutaj konieczny jest dostęp do notowań na żywo, ale każdy kto ma rachunek maklerski ma darmowy dostęp do takich notowań. Osobiście korzystam z konta w WBK, które udostępnia aplikację NOL3.

Po uruchomieniu aplikacji i wybraniu odpowiedniego waloru, ukazuje nam się takie oto okienko:


To zdjęcie jest zrobione już po zakończeniu notowań ale do tłumaczenia zupełnie nam wystarczy.
Głównie będą nas interesować kolumny zaznaczone na czerwono.
Pierwsze 3 to odpowiednio:
  • Liczba zleceń kupna - 26
  • Ilość akcji w zleceniach kupna - 5047
  • Cena kupna - 54
Kolejne 3 kolumny to te same informacje ale dla ceny sprzedaży (w odwrotnej kolejności).

Teraz wystarczy uświadomić sobie jak wygląda statystyczne zlecenie grubasa, a jak Kowalskiego:
  • Grubasy - niewielka liczba zleceń opiewających na duże sumy
  • Kowalscy  - duża liczba drobnych zleceń.
Dla przykładu policzmy stosunek Ilości akcji do Liczby zleceń po obu stronach rynku:
  • Kupno - 5047 / 26 = 194 (a więc średnio każde zlecenie kupna opiewa na 194 akcje)
  • Sprzedaż - 7819 / 111 = 70 (a więc średnio każde zlecenie sprzedaży opiewa na 70 akcji)
Można z tego wywnioskować, że więcej "Grubasów" jest po stronie kupującej.

ALE UWAGA!
To jest tylko przykład obliczeń i nie ma on ŻADNEJ wartości inwestycyjnej.

Dlaczego?
Po pierwsze różnica 194 akcje i 70 to tak na prawdę niewiele. Po drugie i najważniejsze: Liczba akcji po obu stronach rynku to kilka tysięcy sztuk, a więc w wypadku GPW bardzo mało. Chodzi o to, że w każdej chwili może się pojawić prawdziwa gruba ryba z 1 zleceniem opiewającym na 10 000akcji i zupełnie zmienić obraz rynku.

Ok skoro wiemy już kiedy nie ufać tej metodzie, dowiedzmy się kiedy jej ufać.
Znów posłużę się przykładem z dnia dzisiejszego. Tuż przed ustaleniem kursu zamknięcia, nasza tabela wyglądała mniej więcej tak:


Oczywiście wartości nie były dokładnie takie równe, ale mniej więcej takie. (Po prostu nie zdążyłem zrobić print screena).

Po pierwsze widzimy, że spełniony jest pierwszy warunek wiarygodności, czyli duża liczba akcji po obu stronach. Aby ustalić co jest dużą liczbą akcji, warto przez chwilę poobserwować dany walor na arkuszu zleceń aby zobaczyć jakiej wielkości transakcje przeważnie dochodzą do skutku.

Po drugie policzmy stosunek liczby akcji, do ilości zleceń:
  • Kupno - 7895 akcji
  • Sprzedaż - 75 akcji
Jak widać tym razem różnica jest znaczna. (Pamiętajmy, że po cenie emisyjnej Kowalski mógł dostać tylko 25 akcji), a więc po stronie kupna z pewnością stoją na prawdę duzi gracze. Aby przekonać się jak duzi wystarczy obliczyć wartość ich średniego zlecenia. W tym wypadku wynosi ono 7895 * 54zł = 427 tys zł.

Jest bardzo wątpliwe, aby zwykły Kowalski zamierzał kupić akcje za taką kwotę.

Dodatkowo, w przekonaniu, że duzi gracze stoją po stronie kupna utwierdza nas fakt, że instytucje miały nadsubskrybcję 20-25 krotnie przewyższającą ich zapis.

Oczywiście wśród inwestorów indywidualnych także miała miejsce nadsubskrybcja ale znacznie mniejsza, a poza tym statystyczny Kowalski po prostu weźmie tyle ile mu dano (czyli 25 akcji) i spróbuje na nich zarobić. Instytucje są w nieco innej sytuacji, która przypomina tą z czasów debiutu PZU. Na giełdę wchodzi spółka jedyna w swoim rodzaju (zarówno PZU jak i GPW takie są), a więc są to tzw. "must have" w portfelach funduszy. Dlatego instytucje nie mogą po prostu odpuścić tak jak może zrobić to Kowalski.

Jedne co mnie martwi w trzymaniu to ta wisząca w powietrzu korekta, która w tym momencie byłaby bardzo na rękę funduszom chcącym odkupić akcje od nas. Instytucje muszą i tak odkupić w ciągu kilku tygodni może miesięcy, a więc jeśli cena spadnie np. do 45zł to tylko się uśmiechną i jak najbardziej wezmą.

Co powinieneś zrobić jeśli nie sprzedałeś dzisiaj akcji GPW?
Jak zwykle nie powiem Ci co powinieneś zrobić, bo musisz decydować sam za siebie, ale mogę powiedzieć Ci co ja zrobię:

Wiedząc, że instytucje mają chrapkę na moje akcje, nie zamierzam im ich tanio oddawać. Dzisiejszy czas spędzony przed notowaniami nie poszedł na marne i sam na własne oczy przekonałem się jak silny jest popyt dużych graczy.

Można by się zapytać, dlaczego w takim razie cena w ciągu dnia nie rosła tylko oscylowała w okolicy 53zł. Najprawdopodobniej wynika to z równie dużej podaży ze strony drobnicy, gdyż bardzo dużo osób widząc zysk 20% po prostu pozbywało się akcji nie pozwalając cenie rosnąć.

Jeśli mam rację, to z dnia na dzień na arkuszu zleceń powinniśmy widzieć coraz mniej transakcji po 25 sztuk akcji, a to będzie oznaczało, że drobnicy kończy się amunicja. Jeśli tylko popyt dużych graczy utrzyma się na poziomie podobnym do obecnego to myślę, że ze spokojem zobaczymy 6 z przodu.

Oczywiście istnieje ryzyko, o którym pisałem wcześniej, a więc jeśli koniunktura na szerokim rynku osłabłaby w najbliższych dniach, instytucje mogą przestać kupować na pewien czas, czekając na niższą cenę.

Rozpatrując za i przeciw, stwierdziłem, że decyduję się zostać na rynku z akcjami GPW, ale pod koniec sesji zmniejszyłem zaangażowanie ze 125 akcji do 75. (sprzedałem 50szt. po 52,95zł).

Czy zrobiłem dobrze, czas pokaże. A co wy zrobiliście ze swoimi akcjami? Puściliście od razu, czy może trzymacie?
Jeśli artykuł Ci się podoba kliknij "lubię to", aby inni też mogli go przeczytać:
Dodatkowo zapisz mi swój adres email, aby nie przegapić nowych artykułów (nie wysyłam żadnego spamu/reklam itp.):
Twój email:

14 komentarzy:

Michał Pośpiech pisze...

Żałuję, że nie kupiłem akcji na debiucie. Można było na tym dobrze zarobić. Ciekawe jak dalej notowania będą wyglądały.

mojeinwestycje pisze...

Moim zdaniem trzeba poczekać. Ja osobiście sprzedałem wszystko po 51.50 i pewnie się trochę pośpieszyłem. Z obserwacji debiutów wiem jednak, że przez kilka dni może panować na nich euforia i cena będzie rosła. W ciągu miesiąca jednak powinna wrócić do swojej realnej ceny, która według mnie wynosi 46-47 złotych, a może nawet mniej. Da to właśnie okazję instytucjom do uzupełnienia portfela, tak jak wspomniałeś.

matipl pisze...

@Michał Pośpiech: ja miałem taki zamiar, ale mBank dał ciała. Po 20 minut czekania na zalogowanie dałem sobie spokój

Marcin pisze...

Szkoda, że nie kupiłem. Za mało się znam na tym i pesymistycznie byłem nastawiony. Dziwiło mnie to, że tak o tym trąbią, a tu na prawdę dali zarobić polakom :)

Anonimowy pisze...

Grubas zawsze wystawia z WUJem...

Sokomaniak pisze...

Pożalę się tutaj także;)

Przedwczoraj wystawiłem zlecenie sprzedaży akcji GPW po 47.9 i będąc w pracy byłem pewien że akcje sprzedały się na otwarciu. G***o prawda! !*%&!$#! eMakler coś pokręcił i zlecenie mam jako 'odrzucone i zamknięte'. O co chodzi? Dzwoniłem wczoraj na Info Linię ale było za późno, zadzwonię dzisiaj.

Jedyne ich szczęście, ze kurs szedł do góry i sprzedałem dzisiaj na otwarciu po 53 (wiem mogłem 54 lub ciut więcej). Więc generalnie jestem zadowolony ale niesmak pozostaje. Co by było bowiem gdyby otwarcie było dziś po 10 zł, oddaliby mi kasę za ten błąd?

Czy ktoś miał podobną sytuację?

Filon pisze...

@Sokomaniak

Hmm z tego co widzę to mBank coś ostatnio szwankuje, bo nie ty jeden miałeś problemy ze zleceniami. Co do reklamacji to jeśli dobrze pamiętam to APP pisał kiedyś u siebie, że oddali mu różnicę w niezrealizowanym zleceniu, ale szczegółów nie pamiętam.

Najważniejsze, że wszystko dobrze się dla Ciebie skończyło i sprzedałeś lepiej niż chciałeś :)

Anonimowy pisze...

Trzymać tak jak mennicę do czerwca.

Cashflow88 pisze...

mi się komp zepsuł w ostatnim dniu zapisów gdy miałem kupić najmniejszy pakiet i sprzedać dziś rano ;pp życie

Anonimowy pisze...

Mi z kolei strasznie wolno działał eMakler. Inne strony otwierały się błyskawicznie a w przypadku eMakler poszczególne podstrony się wgrywały po dopiero kilkuset sekundach (lub pewnie można by to liczyć w minutach) od kliknięcia... Miałem bardzo ograniczoną kontrolę nad moimi akcjami ale GPW w końcu sprzedałem po 52,60. Ktoś miał jeszcze takie problemy? Znajomy z pracy (siedział obok) zrealizował cała transakcję w kilka sekund poprzez Aliora...

Krzysztof Sobolewski pisze...

25 z tych 50 akcji za 51,70 być może nawet masz ode mnie :).

Odpuściłem na debiucie i jak tylko eMakler zaczął w końcu przyjmować zlecenia to sprzedałem swój pakiet.

Poczekam sobie cierpliwie na korektę, która kiedyś musi nadejść (ale na razie nie nadchodzi i w sumie można tak sobie codziennie zaklinać rzeczywistość...) i akcjami GPW ponownie zainteresuję się w okolicach może 45-46 zł.

Integralny pisze...

a ja trzymam pakiet 25 sztuk

gielda to gielda i nawet NAJLEPSZE akcje nie gwarantuja nam sukcesu

mam maly pakiecik, wiec ewentualne obsuniecie nie bedzie dla mnie jakas wielka porazka

niech sobie poleza na rachunku

PAMIETAJMY, ZE PIENIADZ LUBI SPOKOJ

pikolo pisze...

nie wiem gdzie umieścić ten komentarz. Czy mógłbyś na szybko zrobić krótki wpis z analizą najnowszej publicznej oferty firmy http://www.tms.pl/ ? , dzięki

Filon pisze...

@pikolo Pomysł kupna akcji TMS wydawał mi się bardzo dobry do momentu, kiedy przeczytałem następujący fragment: "[TMS] planuje sprzedaż 30-50 proc. akcji w ofercie publicznej, skierowanej do inwestorów kwalifikowanych oraz wydających co najmniej 50 tys. euro".

Niestety taki próg odrzuca wszystkich drobnych inwestorów takich jak my :

Jeśli po dodaniu Twój komentarz jest niewidoczny, upewnij się czy Twoja przeglądarka ma włączoną opcję obsługi ciasteczek (cookies).

Prześlij komentarz