poniedziałek, 19 lipca 2010

Czy zamknięty fundusz inwestycyjny jest lepszy od otwartego?


Gdy mówimy o funduszach inwestycyjnych zwykle mamy na myśli fundusze otwarte (FIO), czyli takie, których jednostki uczestnictwa możemy dowolnie kupować i sprzedawać po codziennie aktualizowanych cenach (podawanych przez zarządzających funduszami). Wszystkie fundusze podawane w zestawieniach takich jak to, są funduszami otwartymi. W takim razie czym są fundusze zamknięte (FIZ) i czy pozwalają uzyskać większy zysk niż FIO?


Fundusz zamknięty jest tworzony jako fundusz z odgórnie określonym kapitałem. Dlatego nie ma możliwości nabywania jednostek uczestnictwa takiego funduszu bezpośrednio od zarządzających. Akcjonariuszem można zostać nabywając certyfikaty emitowane przez fundusz. Oczywiście liczba certyfikatów jest stała (gdyż cały kapitał też jest stały).

Najłatwiej taki fundusz wyobrazić sobie jako spółkę giełdową emitującą akcje. Gdy spółka wchodzi na giełdę, przeprowadza emisję pierwotną. Dokładnie tak samo robi FIZ. Jeśli nie kupiliśmy certyfikatów uczestnictwa w czasie debiutu, to nic straconego, gdyż wszystkie liczące się FIZ udostępniają swoje certyfikaty do obrotu giełdowego, a więc można nimi handlować tak samo jak zwykłymi akcjami spółek.

FIZ zwykle jest tworzony na z góry określony czas kilku lat. Po upływie tego czasu zarządzający funduszem umarza wszystkie certyfikaty, oddają tym samym zamrożone w nich pieniądze.

Fundusze zamknięte (w odróżnieniu od otwartych) są wyceniane niezależnie przez 2 organy. Jednym jest sam zarządzający. Ma on obowiązek prezentować godziwą wycenę przynajmniej raz na kwartał. Taką wycenę można znaleźć na stronie internetowej zarządzającego. Np. wycenę FIZ Arka Nieruchomości można znaleźć tutaj. Drugim organem jest sama giełda, gdzie wycena jest ustalana przez popyt i podaż na certyfikaty.

Dzięki takim podwójnym wycenom mamy możliwość szukania rozbieżności w wycenie rzeczywistych aktywów i wycenie giełdowej, wywołanych przez emocje i nieracjonalność rynku. 


Teoretycznie FIZ ma lepsze predyspozycje do zarabiania niż FIO, z powodu z góry określonego kapitału i czasu trwania. Zarządzający funduszami otwartymi nie mają możliwości kontrolować wpływów i wypływów do i ze swojej kasy. Oznacza to, że jeśli aktualnie nie ma żadnych okazji inwestycyjnych, a fundusz otwarty dostaje zastrzyk gotówki (dużo ludzi kupuje jednostki) to zarządzający i tak musi coś kupić. Tak samo jest w drugą stronę. Jeśli akcje tanieją i stwarzają okazje do kupna, ale tłum inwestorów boi się i sprzedaje jednostki uczestnictwa, to fundusz musi sprzedać swoje inwestycje, aby wypłacić gotówkę przestraszonym inwestorom.


Te problemy nie dotyczą funduszy zamkniętych.


Określony czas życia FIZ pozwala im też na inwestycje w aktywa, na które FIO nie mogą sobie pozwolić, jak grunty czy nieruchomości. Zarządzający FIZ z góry określają, że np. pierwsze 2 lata poświęca na kupowanie nieruchomości, kolejne 4 lata na wynajem i remonty, a ostatnie 2 lata na sprzedaż.


Takie planowanie nie jest możliwe w przypadku funduszy bez określonego czasu życia.

Jak widać FIZ ma zarówno zalety (lepsze predyspozycje do zarabiania) jak i wady (wycena tylko raz na kwartał).


Co powinniśmy zrobić jeśli zdecydujemy się na inwestycję w FIZ?
Na początek dobrze zorientować się jakie fundusze są dostępne. Na szczęście lub niestety funduszy zamkniętych jest znacznie mniej niż otwartych. Poniższa tabela pokazuje zostawienie kilku według mnie najlepszych (oczywiście jest ich znacznie więcej, więc jeśli zainteresuje Cię temat FIZ, zachęcam do własnych poszukiwań).



W tematyce FIZ (podobnie jak FIO) bez wątpienia przodują fundusze Arki. Nie chodzi mi tu o same wyniki, gdyż FIZ przez to, że są tworzone na czas określony nie mają zbyt wielu danych historycznych, ale o stronę marketingową i informacyjną. Na swojej stronie, po kilku kliknięciach wiemy o funduszu niemal wszystko. Historyczne wyceny, strategię funduszu, zasady działania, a nawet konkretne budynki w które zainwestowali.

Oczywiście sama dostępność informacji nie świadczy o tym, że będą mieli najlepsze wyniki, ale od konkurencji odstraszył mnie trochę fakt, że informacji potrzebnych do zestawienia niejednokrotnie musiałem szukać na forach internetowych lub innych zewnętrznych stronach.

Wracając do tematu.
  • W tabelce widzimy nazwę giełdową każdego funduszu.
  • Następnie widzimy 2 wyceny. Tak jak wcześniej mówiłem. Pierwsza jest wyceną aktywów dokonywaną przez emitenta, a druga to cena certyfikatów na giełdzie.
  • Dyskonto to różnica procentowa pomiędzy wycenami.
  • Czas do zakończenia, to liczba lat, które pozostały do umorzenia jednostek. (Niektóre fundusze zezwalają na cykliczne umarzanie certyfikatów np. raz na kwartał).
 Poza standardową metodą inwestowania, FIZ umożliwia inwestowanie w oparciu o dyskonto. Wynika to z faktu, że w momencie umarzania certyfikatów, cena emitenta i giełdowa się zrównają, a więc jeśli np. liczymy na hossę na rynku nieruchomości, a fundusz Arki wygasający za 2,5 roku jest na giełdzie notowany ponad 20% poniżej swojej wyceny, to istnieją aż 2 powody do wzrostu.

Potęgę dyskonta widać na wykresie historycznym:


Gdy niebieska linia jest ponad czerwoną, oznacza to, że tłum liczy na hossę. (Ludzie są gotowi zapłacić więcej niż to konieczne, tylko jeśli myślą, że cena będzie dalej rosnąć). Na początku 2009 roku dyskonto wynosiło aż 80%, co oznacza, że ludzi liczyli na OGROMNĄ bessę. Dzięki temu nawet to, że bessa nieruchomościowa się pojawiła (wycena emitenta od tego czasu spada), to była na tyle słaba, że cena giełdowa, wzrosła o kilkanaście %.

Kolejnym sposobem szukania okazji jest porównywanie funduszy akcyjnych z indeksami giełdowymi i wycenami emitenta:


Na początek spójrzmy tylko na linie niebieską i czerwoną. Widać, że wycena emitenta naśladuje ruchy cen indeksu giełdowego. Oczywiście ruchy są bardzo wolne, gdyż wycena dokonywana jest tylko 4 razy w roku, ale daje nam to informację, że fundusz potrafi z grubsza naśladować ruchy giełdy.

Teraz spójrzmy na wycenę giełdową. Przez to że fundusz debiutował w nieciekawym czasie, jego wycena spadła niewspółmiernie nisko, w porównaniu z indeksami.
Dzięki temu możemy aktualnie kupić certyfikaty uczestnictwa z niemal 50% dyskontem. Jeśli przez kolejne 7,5 roku fundusz nadal będzie naśladował ruchy WIG20 to nawet jeśli przez ten czas giełda nie ruszy się z miejsca nasz zysk wyniesie ok. 100%, a pomimo aktualnych trendów istniej bardzo duża szansa, że za 7,5 roku indeksy będą wyżej niż teraz co dodatkowo spotęguje zysk.
Jeśli artykuł Ci się podoba kliknij "lubię to", aby inni też mogli go przeczytać:
Dodatkowo zapisz mi swój adres email, aby nie przegapić nowych artykułów (nie wysyłam żadnego spamu/reklam itp.):
Twój email:

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Jak zwykle konkretny artykuł. Tak trzymac :)
Pozdrawiam wakacyjnie :)
rene

Sokomaniak pisze...

Nie bardzo rozumiem w jaki sposób mamy osiągnąć ten 100% zysk na ARKASWE17 jeśli giełda nie ruszy z miejsa. Skoro dziś kupię jednostki za 55zł i za 7,5 roku wyycena będzie ta sama to nie dość, że nic nie zyskam to tracę na inflacji.

Filon pisze...

@Anonimowy

Dzięki :)

@Sokomaniak

Idea jest taka, że zarządzający wyceniają aktualnie jeden certyfikat na 95,78zł. Jeśli przez 7,5 roku nic by się nie zmieniło, to po tym czasie można by sprzedać certyfikat właśnie za taką cenę albo na giełdzie, albo zarządzającym (za 7,5 roku będą skupować certyfikaty). Dzięki temu, mimo iż wycena się nie zmieniała wykorzystujemy efekt dyskonta. (Kupiliśmy za 55 sprzedajemy za 95,78)

Sokomaniak pisze...

@Filon
W tym szaleństwie jest metoda ;)

A czy nie ma ryzyka że wraz ze zbliżającym się terminiem wykupu "lekko zawyżona" cena z wyceny funduszu spadnie i pokryje się z wyceną z rynku? Nawet jak giełda się nie ruszy. Czy jest coś co zabrania zarządzającym takiej praktyki?

Filon pisze...

@Sokomaniak

Niestety jeśli okazałoby się, że zarządzający celowo zawyżają wycenę i tak na prawdę zamiast 95,78 ich aktywa są warte dużo mniej to nic nas nie chroni przed spadkiem ceny i inwestycję zakończymy na zero lub nawet na minusie, ale jest to praktyka podobna do oszustw w raportach spółek giełdowych. Zdarzają się, ale bardzo rzadko.



Poza tym Arka jest jednym z wiodących funduszy zarówno na rynku FIO jak i FIZ, dlatego uważam, że ryzyko przekrętów jeszcze bardziej maleje, ale oczywiście nie oznacza to, że ich wycena jest na 100% godziwa.

Funduszowe.pl pisze...

Czas rzeczywiście będzie sprzyjał funduszom. Jeżeli porzyjąć, że od 2000 roku mamy wielką korektę horyzontalną w USA, to czas na budowę portfeli jest odpowiedni.

Dla zainteresowanych raport:

http://zaproszenie.funduszowe.pl/

Jest bezpłatny, myślę że warto się zapoznać.

pozdrawiam

Anonimowy pisze...

1 jednostka ARKASWE17 jest juz wyceniana na 58 PLN :)

Filon pisze...

@Anonimowy

Byle tak dalej :)

Zdzichu pisze...

@ Filon, a co sądzisz o BPHFIZSN? Dyskonto wysokie, ale fundusz się spisuje słabiej niż ARKAFRN12.

Filon pisze...

@Zdzichu

Rzeczywiście dyskonto mają wysokie. Na giełdzie cena wynosi 71, a ostatnia podana przez BPH to 116,14. Jednak jest jeden główny powód powstrzymujący mnie przed inwestycjami w nieruchomości. Jakby nie patrzeć cały czas tanieją.

(Ostatnia wycena BPHFIZSSN jest wyższa niż ta sprzed kwartału, ale na razie nie potwierdza to wybicia z trendu spadkowego nieruchomości jako całości).

Być może niemal 40% dyskonto jakie ma BPHFIZSN wystarczy, aby giełdowa cena certyfikatu wzrosła niezależnie od realnej sytuacji. Tego nie wiem.

Podejrzewam, że za rozbieżnością w dyskoncie BPH i Arki stoi fakt, że ARKAFRN12 zostanie wykupiona już pod koniec 2012 roku, a BPHFIZSN pod koniec 2013.

Sam zamierzam zainwestować w któryś z funduszy nieruchomości, jednak dopiero gdy wycena ich emitentów zacznie rosnąć. Być może stracę w ten sposób część zysków, jednak zyskam pewien margines bezpieczeństwa.

Anonimowy pisze...

Niestety same straty na tych funduszach. A mialo byc tak bezpiecznie. Zarabiaja tylko zarzadzający.

Filon pisze...

@Anonimowy
Hmm być może patrzymy na różne fundusze, ale ja jak na razie nie mogę narzekać na moje udziały w ARKASWE17. W momencie publikowania tego artykułu można było je dostać po 55zł. Aktualna cena to 68,50zł. Jakby nie patrzeć Arka dała zarobić 25% w pół roku.

Gosia pisze...

Główną różnicą między FIO i FIZ jest rzeczywiście to, że FIZ pozwalają zaplanować całą strategię, ale z drugiej strony, nie daje możliwości zakupu nowych jednostek. Dlatego wybór FI jest tu w pełni zależni od strategii inwestycyjnej jaką sobie obierzemy i który styl bardziej nam odpowiada.

Jeśli po dodaniu Twój komentarz jest niewidoczny, upewnij się czy Twoja przeglądarka ma włączoną opcję obsługi ciasteczek (cookies).

Prześlij komentarz