Dziś pojawił się raport finansowy mało popularnej spółki ELZAB zajmującej się produkcją kas, drukarek fiskalnych itp. Normalnie nie zajrzałbym pewnie do raportu tej spółki, gdyby nie pewien zbieg okoliczności. Tak czy inaczej kwartalne wyniki okazały się nadspodziewanie dobre. Dla przykładu poniżej wklejam wykres przychodów:
Ten wysoki zielony słupek to ostatni kwartał. Przychody przekroczyły dwukrotnie średnią z ostatnich kilku lat. Podobnie prezentuje się zysk. Rentowność poszybowała w górę. Przepływy - miodzio. Nie ma do czego się przyczepić.
Wszystko fajnie, ale czytając raport natknąłem się na taki tekst:
Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Finansów z 29 listopada
2012 r. w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji przy zastosowaniu kas
rejestrujących w I kwartale 2013 r. obowiązkiem rejestracji sprzedaży za pomocą
urządzenia fiskalnego zostaną objęci podatnicy, którzy w 2012 r. zrealizowali obroty na
rzecz osób fizycznych o wartości wyższej niż 20 tys. zł (do tej pory było 40 tys. zł).
Obowiązkiem rejestracji sprzedaży zostały objęte również szkoły nauki jazdy.
Po lekturze już wiem, skąd wziął się skokowy wzrost przychodów i zysków spółki. Zmniejszenie limitów i nałożenie obowiązku posiadania kasy na szkoły nauki jazdy z pewnością zwiększyło popyt na produkty spółki (kasy fiskalne).
W tym miejscu pojawia się moje zdziwienie. Zawsze myślałem, że inwestowanie pod konkretne informacje jest bardzo trudne, a gdy już jakaś informacja się pojawi to bardzo szybko jest dyskontowana w cenie akcji. W tym wypadku, cena akcji ELZ w dniu rozporządzenia (29 listopada 2012) wynosiła niecałe 1,50zł. Obecna cena to: 2,79zł. Co więcej cena nie ruszyła się z miejsca, aż do połowy lutego 2013, a więc jeszcze 2,5 miesiąca po rozporządzeniu ministra.
Od razu powiem, że sam, aż do dzisiaj nie miałem pojęcia, że wprowadzane są nowe limity na kasy fiskalne, wiec mój zakup w ramach portfela nie wynikał z tej informacji.
To co mnie zastanawia, to na ile trudne jest wyłowienie tego typu informacji, w momencie jej pojawienia się? Tutaj dokonaliśmy analizy po fakcie. Czy rzeczywiście gdybyśmy 29 listopada wiedzieli, że rząd wprowadza nowe limity na kasy fiskalne bylibyśmy przekonani, że warto pod to grać?
Ile według Was jest tego typu okazji dookoła nas? Chodzi o ogólnodostępne informacje, które nie wymagają błyskawicznych ruchów i bezustannego śledzenia rynków, a jedynie skojarzenia ze sobą odpowiednich faktów.
A może ktoś z Was stosuje metodę inwestowania pod informacje? Jeśli tak, to chętnie przeczytam w komentarzach jakie są plusy i minusy takiego podejścia, no i oczywiście czy udaje Wam się w dłuższym terminie zarabiać tą metodą?
Wszystkie przemyślenia mile widziane :)
Jeśli wpis Ci się podoba zapisz się na newsleter, aby nie przegapić nowych artykułów: | Zapisz się |