poniedziałek, 25 lipca 2016

Jak dodrukowane pieniądze pomagają giełdom?


Dodrukowywanie pieniędzy nie rozwiązuje żadnych problemów w gospodarce. Myślę, że z tym zdaniem zgadzamy się wszyscy. Jednak mówiąc to myślimy o długim terminie. O tym, że w ten sposób rozwadniamy walutę, pośrednio okradamy obywateli posiadających oszczędności itd. Jednak skoro już przyszło nam żyć w świecie dodruku to dziś zastanowimy się jak taki dodruk wpływa na giełdy w krótkim terminie i czy możemy to jakoś wykorzystać.

USA
Najbardziej znanym przykładem dodruku są 3 amerykańskie programy QE. Bardzo ładnie widać je na wykresie wartości aktywów ich banku centralnego:


Pierwszy wystrzał (QE1) odbył się po bankructwie banku Lehman Brothers w 2008 r. aby powstrzymać efekt domina systemu bankowego. Drugi (QE2) zbiegł się w czasie z problemami z wypłacalnością Grecji. Ostatni, największy z programów (QE3) rozpoczął się w 2013 roku i trwał niemal rok.

Jak w tych okresach zachowywała się amerykańska giełda:


Wzrosty nie zaczynały się od razu w momencie rozpoczęcia programów, ale już w kilka miesięcy później, we wszystkich trzech przypadkach giełda wesoło rosła.


Japonia
Japonia jak dotąd miała dwa programy drukowania pieniędzy. Pierwszy rozpoczął się jeszcze przed wielkim kryzysem z 2008 roku. Powodem było to, że Japońska giełda jest w trendzie spadkowym już od ponad 25 lat. W tamtym momencie było to "dopiero"10 lat bessy. Program ten trwał aż 5 lat. Co ciekawe, po jego zakończeniu Japonia "spaliła" nadmiarowe pieniądze (wykres wrócił niemal do poziomu z przed programu). Jednak już 7 lat później w 2013 r. stwierdzili, że wstrzymanie programu było głupie i rozpoczęli dodruk na masową skalę. Dodruk, który trwa do dziś i jest tak duży, że poza obligacjami skarbu państwa, skupowane są nawet akcje firm, a więc znacznie bardziej ryzykowne instrumenty.


Jak przełożyło się to na japońską giełdę? Pierwszy program zadziałał z bardzo dużym (ok. 2 letnim) opóźnieniem, gdyż dopiero po takim czasie giełda zaczęła rosnąć. Gdy tylko program się zakończył, giełda z powrotem spadła na dno bessy. Kolejny (znacznie większy) program praktycznie idealnie pokrył się ze wzrostami na giełdzie.



Wielka Brytania
Choć Wyspy jako pierwsze zaprzestały programów skupowania aktywów, bo nie robią tego od 2013 r. Wcześniej mieli dwa takie programy w standardowych okresach, czyli po upadku Lehman Brothers i w okolicach greckich problemów z wypłacalnością.


Oto jak to tych programach zachowywała się brytyjska giełda:


Co ciekawe, wśród inwestorów krążą coraz głośniejsze pogłoski o kolejny programie skupu aktywów, który miałby zapobiec negatywnym skutkom Brexitowego głosowania. Na razie jednak to jeszcze nic oficjalnego, a decyzja zapadnie najprawdopodobniej we wrześniu 2016 r.


Strefa Euro (ECB)

Wykres dodruku w ramach Strefy Euro od pozostałych różni się tym, że po drugim programie skupu (związanym z wypłacalnością Grecji), wydrukowane pieniądze naprawdę zaczęły wracać do banku (były niszczone). Przez dwa lata (2013-14) udało się "zniszczyć" praktycznie wszystkie pieniądze wydrukowane w ramach drugiego programu drukowania. Był to olbrzymi sukces, gdyż pokazywał, że dodruk pieniędzy rzeczywiście może być tylko tymczasowym zapewnieniem płynności, a nie stałym zwiększeniem ilości pieniędzy.

Niestety podobnie jak w przypadku Japonii, która próbowała wycofać się z dodruku w 2006 roku, także Strefa poniosła porażkę w kwestii usuwania nadmiarowych pieniędzy z obiegu i w ramach obecnego (trzeciego) trwającego już półtora roku dodruku, właśnie przekroczyła szczytowy poziom pieniędzy z poprzedniego programu, z tą różnicą, że obecnie, ani myśli się zatrzymywać, a wręcz się się rozkręca rozszerzając program skupu również o obligacje prywatnych firm.


Jak programy dodruku w Europie wpłynęły na giełdy? Spójrzmy na wykres niemieckiej giełdy.


Pierwsze dwa programy, w standardowy sposób przełożyły się na wzrosty na giełdzie. Co ciekawe, trzeci program, mimo iż trwa już aż półtora roku, wciąż nie przełożył się na znaczące wzrosty. Można by pomyśleć, że coś w nim nie działa, jednak najprawdopodobniej wytłumaczeniem jest wcześniejsza dwuletnia polityka "palenia" pieniędzy prowadzona przez ECB, w związku z którą tak naprawdę przez ostatnie półtora roku dodrukowano tyle samo ile wcześniej spalono. 

Dopiero kolejne miesiące będę przynosić nowe pieniądze, które będą miały szansę napompować rynki ponad to co miały wcześniej.

Wnioski:

Najważniejszym wnioskiem, wydaje się być to, że bez wątpienia trwający dodruk w danym kraju przekłada się na wzrosty na giełdzie.

Druga sprawa to fakt, że dodruki najprawdopodobniej nie działają, gdyż dotychczasowe dwie próby wycofania później z obiegu dodrukowanych pieniędzy (Japonia w 2006 r. i Strefa Euro w 2014 r.) okazały się całkowitą porażką i koniecznością kolejnych znacznie większych dodruków.


W obecnym momencie z czterech wielkich drukarzy (USA, Euro, Japonia, UK), aż dwóch (Japonia i Europa) pracują pełną parą. Wielka Brytania chciałaby przestać, jednak najprawdopodobniej Brexitowy cios zmusi ją do kolejnej fazy dodruku. USA wyglądają na tych, którym się udało zakończyć dodruki, gdyż gospodarka wydaje się rozwijać (zarówno PKB, jak i inflacja są > 2%). Jednocześnie podniesiono tam maksymalne stopy procentowe z 0,25% do 0,5%, co jest działaniem pokazującym, że ich gospodarka jest gotowa żyć bez kroplówki.


Kilka przemyślenio-pytań do Was:
  • Jak myślicie czy USA definitywnie zakończyło z dodrukami i ich gospodarka będzie przykładem, że dodruk może być skutecznym sposobem radzenia sobie z problemami?
     
  • Jak według was potoczą się długoterminowe losy świata dodruku? Czy w pewnym momencie dodruk okaże się skuteczny? Co będzie jeśli dodruk będzie rozwijał się w najlepsze w kolejnych latach?
Dajcie znać w komentarzach

Jeśli artykuł Ci się podoba kliknij "lubię to", aby inni też mogli go przeczytać:
Dodatkowo zapisz mi swój adres email, aby nie przegapić nowych artykułów (nie wysyłam żadnego spamu/reklam itp.):
Twój email:

Brak komentarzy:

Jeśli po dodaniu Twój komentarz jest niewidoczny, upewnij się czy Twoja przeglądarka ma włączoną opcję obsługi ciasteczek (cookies).

Prześlij komentarz