niedziela, 30 grudnia 2012

Szansa na sukces


Czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego ludzie odnoszą sukces realizując jakiś pomysł lub go nie odnoszą? Co decyduje o tym czy akurat Tobie się uda? Czy lepiej mieć jeden dobry pomysł czy tysiące przeciętnych?

Wyobraźmy sobie, że mamy kilka pomysłów, które mogą nas doprowadzić do miejsca, w którym chcemy być. Tym miejscem może być np: "Chcę zarabiać 1000 zł miesięcznie pracując z domu" albo "Chcę osiągać 300 zł pasywnego dochodu miesięcznie" albo cokolwiek innego niekoniecznie powiązanego z finansami. Nieważne co jest naszym celem. Ważne, że mamy kilka pomysłów jak dojść do wymarzonego punktu.

Problem w tym...
... że pomysły, które mamy są słabe lub w najlepszym wypadku przeciętne, a przecież chcielibyśmy mieć jakiś "mega" pomysł, który miałby niemal 100% szansę powodzenia. No i tak czekamy na lepsze pomysły, bo tych słabych to nie ma sensu realizować, bo prawie na pewno nie "wypalą". One nie przychodzą, a czas mija i zostajemy tam gdzie byliśmy.

A co gdyby spojrzeć nieco inaczej?
Zastanówmy się jakie jest prawdopodobieństwo porażki przy próbie zrealizowania jednego z pomysłów, które uznaliśmy za słabsze. Średnio niech będzie to 80%. A więc na 80% nam się nie uda. Przygnębiające, ale czy to na pewno znaczy, że nie warto próbować?

Zakładając, że nasze pomysły nie wymagają dużych nakładów finansowych na wypróbowanie (a tak zwykle jest) są tylko dwie rzeczy, które tracimy próbując rozkręcić nowy projekt, który ostatecznie poniesie porażkę:

  • czas 
  • pewność siebie
Z tym, że czasu tak na prawdę nie tracimy, bo jeśli nie podjęlibyśmy się realizacji danego projektu, to ten czas i tak by upłyną. Prawdą jest, że z każdą kolejną porażką nasza pewność siebie obrywa coraz mocniej, ale na chwilę o tym zapomnijmy i pomyślmy o sobie jak o robocie, który niezależnie od wyniku poprzedniej próby nową podejmuje z takim samym zapałem.

Poniższe drzewko prezentuje co się dzieje z naszą szansą na poniesienie porażki z każdym kolejnym słabym pomysłem jaki próbujemy wdrożyć.



Na początku mamy 20% szansy, że powiedzie się nam z Pomysłem #1. Jeśli nam się nie powiedzie, to mamy  znów 20% szansy z Pomysłem #2. Jako, że na dojście do próby z Pomysłem #2 mamy 80% szans (bo próbujemy drugiego pomysłu tylko jeśli nie udało nam się z pierwszym), to łączne prawdopodobieństwo na to, że uda nam się odnieść sukces za 2 razem wynosi 16%.

Licząc dalej, jeśli nie uda się za 2 razem, próbujemy 3 raz itd. Jeśli zobaczymy co dzieje się z szansą na porażkę, okaże się że z każdą kolejną próbą ona maleje. Już po 3 próbie wynosi niemal 50%. Oznacza to tyle, że nawet jeśli każdy pomysł pojedynczo nie powiedzie się aż na 80% to mamy szansę pół na pół, że jeden z 3 pierwszych pomysłów jakie wypróbujemy okaże się sukcesem.

Co więcej z każdą kolejną próbą prawdopodobieństwo samych porażek maleje i dąży do 0%. Oznacza to, że jeśli prób będzie dużo to nawet jeśli pomysły były słabe, to i tak któryś odniesie sukces. Mamy to jak w banku.

Można by się zapytać: "Skoro w długim terminie szansa na odniesienie sukcesu jest niemal równa 100%, to dlaczego tak dużej liczbie osób się nie udaje?"

Główne powody to:

  • zbyt mała liczba prób lub całkowite ich zaniechanie - Niestety wiele osób widząc 10 pomysłów z których każdy ma tylko 20% szansy na sukces, po prostu stwierdzi, że są to słabe pomysły i woli poczekać na lepsze. Te lepsze (z większym prawdopodobieństwem sukcesu) zwykle nie przychodzą i taka osoba już na zawsze zostaje w miejscu.
  • podłamanie psychiczne - Mówiliśmy wcześniej o tym, że z każdą nieudaną próbą siada nam pewność siebie. Dzieje się tak dlatego, że nasz umysł utożsamia nasze pomysły z nami samymi. Myśli sobie, że skoro nasz projekt jest niewypałem, to pewnie my sami jesteśmy do bani i obniża naszą samoocenę. Mając niższą samoocenę do każdego z kolejnych pomysłów podchodzimy z coraz większym sceptycyzmem i bojąc się kolejnej porażki nawet nie próbujemy po raz kolejny (czyli wracamy do powodu nr. 1)

"Jak w takim razie robią to Ci którym się udaje odnosić sukcesy?"

Wystarczy zrobić 3 rzeczy:
  • Nie czekać na super pomysł tylko zacząć już teraz pracować nad tymi, które mamy nawet jeśli są względnie słabe.
  • Nie zrażać się porażkami - jeśli odnieśliśmy 5 porażkę z rzędu, spróbujmy skupić się nie tyle na jej rozpamiętywaniu ale na próbie nr. 6.
  • Zawsze próbować jeden kolejny raz - nigdy nie wolno rezygnować z kolejnej próby. Jeśli będziesz zawsze próbować o jeden raz więcej prawdopodobieństwo coraz bardziej będzie zmuszać porażkę do kapitulacji.
Dodatkowo na korzyść wiecznie próbujących i niepoddających się działa jeszcze taki czynnik jak doświadczenie. Z każdą kolejną próbą zdobywamy coś niematerialnego. W jednej mogliśmy nauczyć się np. jak rozlicza się podatki. W innej zdobyliśmy sieć potencjalnych klientów. W jeszcze innej dowiedzieliśmy się jakie metody marketingu sprawdzają się najlepiej.

Nigdy nie wiem, która z tych wartości przyda nam się w przyszłości, ale im więcej ich mamy tym większa szansa, że coś z naszego warsztatu przyda się przy kolejnym pomyśle. A mając taki atut sprawiamy, że do każdego słabego pomysłu jaki realizujemy potrafimy podejść lepiej co zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu.

Chętnie dowiem się do o tym sądzisz, dlatego jeśli już przeczytałeś, proszę zostaw komentarz :)



Jeśli artykuł Ci się podoba kliknij "lubię to", aby inni też mogli go przeczytać:
Dodatkowo zapisz mi swój adres email, aby nie przegapić nowych artykułów (nie wysyłam żadnego spamu/reklam itp.):
Twój email:

13 komentarzy:

bazgrająca pisze...

niesamowite ile optymizmu i energii bije z tego bloga! podziwiam i staram się trochę tego optymizmu podkradać! Nie zawsze wychodzi tak jakbym tego chciała, ale ważne że wychodzi w ogóle... Czekam na kolejne pozytywne posty! Wiele sił na Nowy Rok! I zdrowia!

ADAM pisze...

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i jeszcze więcej ciekawych postów

Anonimowy pisze...

Ja też jestem tego zdania, że nie można się poddawać. Nie tylko realizując swoje pomysły finansowe ale w każdej dziedzinie życia.
Nic nie robiąc i tak marnujemy czas (a nawet pieniądze) a każde nowe zadanie pozwala nam się rozwijać czyli nie uwsteczniamy się.
Życzę wszystkiego najlepszego w Nowym 2013 Roku, aby życie toczyło się z górki, wiatr nie wiał w oczy i ciągle do przodu.
Pozdrawiam,
Andrzej - stały czytelnik bloga

Michał Stopka pisze...

Filip ja bym poszedł jeszcze dalej i zobaczył na to od tej strony:-) :

1) Każde podejście do takiego pomysłu, który nawet wydaje się nam, że ma małą skuteczność, tak naprawdę jest puzlem czegoś większego. Tak naprawdę wartośćią jest nie tylko to co nam wyszło ale też to co nie wyszło. Dlaczego? Bo dzięki temu wiemy jak czegoś nie robić albo po prostu czego nie robić. Dzięki temu zostaje nam zbiór pomysłów, gdzie musi być coś co wypali.

Tak rozumując porażka jest nieuniknioną częścią sukcesu, jego podstawową składową. Można nawet powiedzieć, że jego fundamentem:-)

2) To, że coś nam nie wyszło z danego pomysłu nie oznacza, że to koniec pomysłu. Pomysł może ewoluować. Dzięi nowym danymi i przemyśleniom możemy tak modykować pomysł, że w końcu otrzymujemy coś, co jest bardzo wartościowe. Ale nie byłoby to możliwe bez początkowej "wtopy" na pomyśle.

Podobnie jak z inwestowaniem:-) Bez początkowych wtop nie można dojść jak powinno się inwestować aby tych wtop nie było.

Każda porażka jest częścią czego większego: SUKCESU

Jeszcze raz wszystkiego najlepszego w nowym roku Filipie:-)

Anonimowy pisze...

pisze się upłynął, elo.

Anonimowy pisze...

dokladnie tak to funkcjonuje i dobrze ze to wiemy

filip 240 pisze...

Myślę, że z tych postów o zabarwieniu psychologiczno filozoficznym była by już niezła książka.

Paweł pisze...

Za pozwoleniem chciałbym tu zadać pytanie o obligacje bo całkiem się pogubiłem w postach i jeśli można proszę o wytłumaczenie(a na tematach z obligacjami nie było dawno odpowiedzi)..Jeśli dobrze rozumiem to jeśli stopy procentowe rosną to dla nas dobrze bo jeśli obligacja ma oprocentowanie np. 2%+WIBOR3M to zarabiamy więcej. Jednak z drugiej strony mamy że jeśli stopy procentowe rosną to ceny spadają- tak więc wpływ tych czynników się nie znosi wzajemnie? I w takim wypadku kiedy najlepiej kupować obligacje-jak stopy spadają bo ceny będą rosły czyli np. mieliśmy obligację za 1000 z kuponem 10% a po spadku stóp jej cena wzrośnie do 1100 więc mamy dodatkowe 10% zysku czy może jak stopy rosną i ceny spadają bo wtedy kupimy obligację po 900 z wartością nominalną 1000 i kuponem 10% więc zarabiamy 10% kuponu + 10% różnicy między ceną zakupu a nominalną?Z góry dziękuję za odpowiedź

BAD pisze...

"nawet jeśli każdy pomysł pojedynczo nie powiedzie się aż na 80% to mamy szansę pół na pół, że jeden z 3 pierwszych pomysłów jakie wypróbujemy okaże się sukcesem."
Dokładniej: to jest 51,2% szans na to, że 1 z 3 pomysłów nie okaże się porażką. Na sukces to ja tu widzę co raz mniejsze szanse (20% > 16% > 12,8%).

bazgrająca pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

"Dokładniej: to jest 51,2% szans na to, że 1 z 3 pomysłów nie okaże się porażką"
Raczej 100%-51,2% czyli 48,8%. 51,2% szansy mamy na to, że wszystkie 3 z kolei nie wypalą.

"Na sukces to ja tu widzę co raz mniejsze szanse (20% > 16% > 12,8%)."
Przez analogię 12,8% to jest szansa na to, że po 2 porażkach akurat 3 projekt zakończy się sukcesem. Szansa na sukces w jednym z 3 jest 48,2% i z każdą kolejną próbą rośnie.

Anonimowy pisze...

Z pewnością rośnie doświadczenie jakieś ale czy odniesiemy sukces w raz z ponawianymi próbami ? to zależ od celu jaki sobie stawiamy.

Marcin Hanke pisze...

Rewelacja!
Ten blog jest świetny!

Jeśli po dodaniu Twój komentarz jest niewidoczny, upewnij się czy Twoja przeglądarka ma włączoną opcję obsługi ciasteczek (cookies).

Prześlij komentarz