wtorek, 3 stycznia 2012

Dług jest dobry!


Klasyczny model konsumpcyjnego życia zakłada niekontrolowane zwiększanie zadłużenia na nowe samochody, telewizory i wakacje. Część ludzi (na szczęście) bez problemu dostrzega minusy takiego życia, dzięki czemu coraz bardziej popularny staje się model oszczędnościowo-inwestycyjny, w którym inwestujemy nadwyżki finansowe na poczet lepszego życia w przyszłości. Niektórzy zatrzymują się na tym etapie i w zupełności im to wystarcza, lecz w rzeczywistości istnieje jeszcze jeden model. Zapraszam o krok dalej...


Model długu inwestycyjnego
Jest to model, z którego korzystają m.in. banki. Polega na tym, aby się zadłużać, a następnie dług ten inwestować. Oczywiście kluczem tutaj jest zadłużanie się na mniejszy procent niż inwestujemy. Banki np. pożyczają od nas pieniądze w postaci lokat (dając nam 6%), aby później te same pieniądze pożyczyć komuś innemu w postaci kredytu oprocentowanego na 18%.

Taki rodzaj długu zapewnia swego rodzaju lewar inwestycyjny. Właśnie dlatego niemal wszystkie spółki na GPW są mniej lub bardziej zadłużone.


Jak to wygląda w praktyce z punktu widzenia indywidualnej osoby z niewielkim kapitałem:
w każdym modelu założymy, że osoba dysponuje kapitałem 5000zł i przeanalizujemy jak jej sytuacja będzie wyglądać po kilku latach. Oczywiście każdy model jest skrajny i obrazuje tylko pewne charakterystyczne zachowania.


I. model konsumpcyjny
Całe 5 tysięcy osoba przeznacza na błyszczące alufelgi w swojej nowoczesnej mikrofalówce. Oczywiście takie pieniądze nie wystarczają na zbyt wiele, ale to nie problem bo bank chętnie udziela takiej osobie kredytu na kolejne 5000zł, które w zupełności wystarcza na zaliczkę na nowy samochód.
Aktywa na końcu: Brak
Pasywa na końcu: pożyczone 5000zł + konieczność spłaty  reszty samochodu + nowy samochód więcej pali

II. model oszczędnościowo-inwestycyjny
Początkową kwotę dzieli na pół. Jedna część idzie na bezpieczne lokaty, drugą osoba delikatnie wkracza na giełdę osiągając całkiem przyzwoite stopy zwrotu. Dodatkowo nasza przykładowa osoba regularnie odkłada kilkaset złotych z każdej pensji i te pieniądze też przeznacza na inwestycje.
Aktywa na końcu: 5000zł + odsetki z inwestycji + odłożony kapitał
Pasywa na końcu: Brak

III. model długu inwestycyjnego
Nasza osoba znajduje sposób na zarabianie co najmniej kilkunastu sposób rocznie. Oczywiście inwestuje w ten pomysł swoje 5000zł, ale dodatkowo bierze kolejne 15 tysięcy nisko oprocentowanej pożyczki, które idzie na ten sam cel.
Aktywa na końcu: 20 000zł + odsetki
Pasywa na końcu: 15 000zł do oddania + odsetki

Różnica pomiędzy modelem drugim jest taka, że tutaj dodatkowo inwestujemy pieniądze, których nie mamy. Oczywiście jest to okupione istnieniem kilku problemów do rozwiązania:

  • Musimy posiadać miejsce, w którym nie boimy się zainwestować nawet pożyczonych pieniędzy. Giełda raczej nie jest taki miejsce. Znacznie częściej jest nim własny biznes, w którym osiągane zyski często się gają 50% i więcej procent początkowego wkładu. Problem jest taki, że trzeba mieć dobry pomysł.
  • Musimy posiadać źródło względnie taniego kapitału. Przede wszystkim musi on być oprocentowany niżej niż nasze źródło dochodów. Jeśli przewidujemy, że nasz pomysł przyniesie 50% zysku bez problemu możemy korzystać nawet z kredytów oprocentowanych na 24% rocznie, jeśli jednak boimy się, że zarobimy mniej trzeba poszukać tańszego kredytu.
Jak widać, aby przeskoczyć z 2 do 3 modelu trzeba wykazać się nie lada kreatywnością w rozwiązaniu oby problemów, ale jeśli już nam się to uda osiągniemy znacznie wyższy poziom inwestycji niż do tej pory.
Jeśli artykuł Ci się podoba kliknij "lubię to", aby inni też mogli go przeczytać:
Dodatkowo zapisz mi swój adres email, aby nie przegapić nowych artykułów (nie wysyłam żadnego spamu/reklam itp.):
Twój email:

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Dług jest dobry tylko jeśli jest tani - dług oprocentowany na poziomie kredytu konsumpcyjnego jest zawsze ZŁY !

W kraju gdzie PKB rośnie mniej niż 5% rocznie, rentowność firm rzadko przekracza 10% (w długim terminie) a stopy są dość wysokie, bezpieczny arbitraż jest bardzo trudny. Chyba, że finansujemy się tanim kredytem zabezpieczonym hipoteką i mamy możliwość korzystania z jakiejś formy tarczy podatkowej.

Zresztą widać to na Catalyst gdzie bankrutują kolejne firmy które emitują obligacje na więcej niż 10%.

Jeśli po dodaniu Twój komentarz jest niewidoczny, upewnij się czy Twoja przeglądarka ma włączoną opcję obsługi ciasteczek (cookies).

Prześlij komentarz