niedziela, 10 lipca 2011

Ważna lekcja, którą już kiedyś słyszałeś, ale nigdy nie zastosowałeś!


Dzisiejsza lekcja będzie krótka, ale za to bardzo ważna. Czy zastanawiałeś się kiedyś co odróżnia transakcje udane od tych nieudanych? I nie mówię tu tylko o giełdzie ale tak ogólnie. Taka transakcja może dotyczyć:



  • akcji spółki.
  • domu, mieszkania, garażu.
  • całej firmy przejmowanej przez inną.
generalnie czegokolwiek, co kupujemy z myślą o tym, że kiedyś sprzedamy drożej. 

A lekcja ta brzmi: "Zarabiaj w czasie kupowania, a nie w czasie sprzedawania".

O co mi chodzi i dlaczego jest to takie ważne?
Sama idea jest jak zwykle prosta. Chodzi o to, że zawsze musimy dokonać 2 transakcji. Najpierw trzeba coś kupić, a potem to sprzedać. Jeśli cena sprzedaży będzie większa niż kupna to znaczy, że udało nam się zarobić. Wyobraźmy sobie teraz następującą sytuację:
Akcje spółki X w dniu nr. 1 można kupić/sprzedać po:

bid (cena kupna) = 9zł
ask (cena sprzedaży) = 11zł

Dla nie wtajemniczonych, oznacza to że jeśli wyłożę 11zł to od razu kupię 1 akcję spółki X, następnie aby od razu ją sprzedać musiałbym zaoferować cenę 9zł. Nie trzeba doktoratu z matematyki, aby zauważyć, że właśnie straciliśmy 2zł. To właśnie jest tzw. spread czyli różnica pomiędzy ceną kupna i sprzedaży.

W dniu nr. 30 naszego eksperymentu cena akcji X wynosi:

bid (cena kupna) = 10zł
ask (cena sprzedaży) = 12zł

Uśredniając można po prostu powiedzieć, że cena akcji poszła o 1zł w górę, jednak jeśli uwzględnimy spread, to w najgorszym wypadku właśnie straciliśmy 1zł. (kupiliśmy po 11zł, sprzedaliśmy po 10zł).

Teraz przypomnij sobie czy Twoje inwestycje nie wyglądały czasem tak, że gdy tylko uznałeś, że warto kupić jakieś akcji, chciałeś je po prostu mieć jak najszybciej bojąc się, że pociąg z pieniędzmi ucieknie Ci z przed nosa. Kończyło się to zwykle zakupem "po każdej cenie" lub w górnych granicach widełek spreadu, co z logicznego punktu widzenia oznacza, że już na wstępie zapłaciłeś więcej niż średnia cena, a więc już rozpoczynając swoją podwójną transakcję postawiłeś się w przegranej sytuacji.

Gdy przychodziło do sprzedaży, próbowałeś nie popełnić tego samego błędu i poczekać ze sprzedażą, ale gdy ceny zaczynały się wahać wolałeś po prostu pozbyć się akcji (znów po niekorzystnej dla Ciebie cenie). Nawet jeśli cała transakcja okazywała się zyskowna, gdyż akcje urosły znacznie powyżej zakres spreadu, to traciłeś spory odsetek potencjalnych zysków.

Jak to robią zawodowcy?
Po pierwsze zawodowcy nigdy przenigdy przenigdy przenigdy nie kupuja/sprzedają "po każdej cenie". Zawodowcy wiszą na rynku ze swoimi zleceniami czekając, aż ktoś zdecyduje się na ich propozycję. Ale uwaga. W dzisiejszej lekcji: "Zarabiaj w czasie kupowania, a nie w czasie sprzedawania" chodzi o coś więcej. Teoretycznie przy kupnie i sprzedaży spread jest taki sam i tak samo negatywnie wpływa na transakcję, ALE....

jeśli sprzedajesz wcześniej kupione akcje to nie zawsze możesz pozwolić sobie na "wiszenie" na rynku, a to dlatego że jeśli coś pójdzie nie tak (akcje zaczną gwałtownie spadać, nagle nikt nie będzie chciał kupować danych akcji) to zostaniesz ze swoją "inwestycją" na zawsze.
Sprawdź
ile zarobisz na giełdzie w ciągu 1 roku?
Jeśli dopiero kupujesz akcje to ZAWSZE możesz pozwolić sobie na wiszenie z ofertą na rynku. W najgorszym wypadku akcje zaczną gwałtownie rosnąć zanim je kupiłeś, ale w takiej sytuacji wracasz do punktu wyjścia. Nic nie zarobiłeś, ale też nic nie straciłeś. Jutro będzie kolejna okazja, a pojutrze jeszcze jedna. Nawet jeśli wykorzystasz tylko 1 / 20 okazji to ta 1 będzie na prawdę udana, bo tak na prawdę zarobiłeś na niej już przy zakupie.

Jak korzystać z tego w praktyce?
Okazuje się, że tak na prawdę spread nie musi być naszym wrogiem, a wręcz przeciwnie. Im większy spread tym większy zysk jeśli uda nam się kupić aktywa, po "naszej" cenie, a nie po czyjejś. Dlatego na płynnych akcjach ta taktyka nie daje może najlepszych rezultatów, ale na tych mniej płynnych aktywach jak najbardziej. Takim mało płynnym rynkiem jest np. rynek nieruchomości. Przez to, że transakcje dokonywane tam są względnie rzadko, spread (rozrzut cen) jest bardzo duży, a to tego nie można na bieżąco śledzić cen po jakich inni dokonują transakcji (jak to jest przy akcjach), co dodatkowo zwiększa atrakcyjność tego rynku.

Wyobraź sobie, że chcesz kupić garaż. Możesz to zrobić na 2 sposoby:
  • sprawdzić ceny garaży w okolicy (na ogłoszeniach lub w internecie), a następnie wybrać najniższą i po tej cenie kupić. (Wersja "po każdej cenie").
  • sprawdzić ceny garaży w okolicy, a następnie od najniższej ceny odjąć 10-20% i rozesłać zapytanie z ofertą do wszystkich osób w okolicy oferujących garaż.
Można by się spierać, która metoda jest lepsza, gdyż w przypadku pierwszej na pewno od razu kupisz garaż, a w przypadku drugiej nie ma pewności, że ktoś oddzwoni zgadzając się na propozycję. Zwróć tylko uwagę, że jeśli kupowałeś ten garaż na handel to tak na prawdę nie zależy Ci na tym żeby mieć go koniecznie już teraz i jeśli będziesz wystarczająco wytrwały to np. po rozdaniu 100 ogłoszeń znajdziesz osobę, która przystanie na Twoje warunki.

Właśnie to jest kluczem do sukcesu: "Wiadomo, że większość nie zgodzi się na Twoje warunki, ale wystarczy, że znajdziesz tylko 1 taką osobę, a próbować możesz przecież w nieskończoność". (przy kolejnych próbach możesz trochę podnieść cenę lub wybrać inny rejon).

A jeśli już uda Ci się dobić transakcji po twojej cenie to nawet jeśli będziesz musiał nagle sprzedać kupiony garaż, to spokojnie możesz go odsprzedać po średniej cenie, a i tak zarobisz na tej transakcji. Tak działają najlepsi.

Nie mam kilkudziesięciu tysięcy na garaż, jak sprawdzić czy to działa?
Garaż był tylko przykładem. Spróbuj sam przetestować podaną strategię kupna chociażby na allegro. Powiedzmy, że chcesz kupić aparat cyfrowy (ale może to być cokolwiek innego), ważne żeby daną rzecz oferowało co najmniej kilku sprzedawców. 

Zanim kupisz przedmiot po cenie "kup teraz", napisz do każdego z nich "zapytanie". Opisz, że jesteś w stanie zapłacić taką i taką cenę za dany produkt. Z doświadczenia wiem, że:
  • 60% nic nie odpisze
  • 30% odpisze, że się nie zgadza
  • 7% zacznie się targować i poda cenę wyższą od Twojej ale niższą niż poprzednia (to już częściowy sukces).
  • 3% zgodzi się na twoje warunki.
Spójrz tylko. Wysyłając średnio 30 zapytań, jedna osoba zgodzi się na Twoje warunki! I nie chodzi tu o te kilkanaście złotych które akurat zaoszczędzisz, ale o doświadczenie, tak aby móc to powtórzyć przy znacznie ważniejszych transakcjach.
A najważniejsze jest to, że nawet jeśli nikt akurat się nie zgodzi (być może próbowałeś zbić cenę zbyt mocno), to i tak nic nie tracisz. Możesz wtedy po prostu kliknąć "kup teraz" i kupić produkt tak jakbyś zrobił to wcześniej.

PS. Miało być krótko :)


Jeśli artykuł Ci się podoba kliknij "lubię to", aby inni też mogli go przeczytać:
Dodatkowo zapisz mi swój adres email, aby nie przegapić nowych artykułów (nie wysyłam żadnego spamu/reklam itp.):
Twój email:

6 komentarzy:

Cheed pisze...

Tak jak napisałeś, Twoja strategia nie zawsze będzie przydatna na płynnym rynku akcji. Tam nie mamy możliwości kontaktu z drugą stroną transakcji - ta jest dla nas anonimowa. Oczywiście jednak, dla mniej doświadczonych graczy, warto przypominam, aby nie ulegać psychice i czekać ze swoją wyceną na odpowiedni moment. Warto starać się dyktować samemu swoje warunki kupna tym bardziej, jeśli przeprowadziliśmy odpowiednią analizę spółki (czy to techniczną czy to fundamentalną). Zawsze lepiej poczekać nawet kilka dni ze swoim zleceniem do momentu realizacji, niż dać sobie narzucić warunki poprzez sprzedającego.

Pozdr.

Anonimowy pisze...

Warto dodać koszt czasu, który poświęcamy na takie targi, ale na giełdzie fakt, korzystniej jest poczekać i to jest popularna rada ludzi, którzy uczą, jak handlować. ;)

Anonimowy pisze...

wszyscy czekają i w konsekwencji mamy bessę :)

Anonimowy pisze...

http://www.millenniumdm.pl/pobierz/komunikaty/opcje.pdf

gość codzienny pisze...

Taka strategia to oczywista oczywistość cytując klasyka ale dotyczy rynku konkurencyjnego, gdzie podaż przewyższa popyt. I tak faktycznie można teoretycznie kupić mieszkanie, z garażem gorzej (jest ich niewspółmiernie mniej niż samochodów). Tyle że obecnie rynek wtórny nieruchomości zdominowały agencje i z nimi raczej się nie potargujesz. O akcjach zapomnij - obrót jest całkiem anonimowy. Mieszkanie czy nawet garaż to zakup na dłuuuugie lata, więc dzisiejszy spread 1% czy 5% jest pomijalny w perspektywie czasu. Gorzej z samochodem - kiedyś się kupowało i zajeżdżało taki wóz nawet 20 lat - dziś chcemy go korzystanie odsprzedać powiedzmy po 3 czy 5 latach (i kupić nowy żeby móc imponować sąsiadom), więc trzeba to mieć na uwadze kupując - i tu wszelkie bajery tracą na wartości - za 5 lat za furę ze skórzaną kierownicą czy alu felgami dostaniemy tyle samo co za "standarda". Najlepiej wychodzi kupno "golca", z zeszłego rocznika, z rabatami i promocjami.

tomsawyer pisze...

Opisaną strategię nagminnie stosuje duży odsetek użytkowników Walutomatu, ustawiając cenę kupna grubo poniżej aktualnej ceny średniej. Skutek jest taki, że:
a) nie są rzadkością zlecenia kilku miesięczne, a nawet roczne,
b) płynność na niektórych parach bardzo kiepska.

Jeśli po dodaniu Twój komentarz jest niewidoczny, upewnij się czy Twoja przeglądarka ma włączoną opcję obsługi ciasteczek (cookies).

Prześlij komentarz